Aktualności

Paranarciarstwo biegowe: déjà vu, czyli Kobryń i Garbowski znów na siódmym miejscu

Aneta Kobryń z przewodnikiem Bartłomiejem Puto oraz Piotr Garbowski startujący Jakubem Twardowskim tak jak we wtorek w sprincie, tak i w środę, w biegu na 10 km stylem klasycznym, na XIV Zimowych Igrzyskach Paralimpijskich Mediolan-Cortina znów przybiegli na świetnym, siódmym miejscu.

– Wczorajsze siódme miejsce było naszym spełnieniem, bo jadąc do Włoch marzyliśmy o miejscu w Top 8, a udało się już przy pierwszej próbie. Dziś aż tyle radości już nam nie dało, zwłaszcza że nie mieliśmy w tym starcie żadnej przyjemności, a wręcz przeciwnie – powiedziała za metą Aneta.

– Warunki na trasie nie pozwoliły na żadną konkretną walkę z rywalami, jedyną rywalizację toczyliśmy z trasą i samymi sobą – dodał Bartłomiej.

Zdradliwe zjazdy

Rywalizacja na trasach biegowych na igrzyskach w Mediolanie-Cortinie toczy się w wiosennej aurze, tak było także podczas startu zawodniczek z niepełnosprawnością wzroku.

– Wiedziałam, że przez tę wiosnę to nie będzie łatwy bieg. Śnieg jest do kostek, przez co biega się dużo ciężej. Nie dało się pokazać, jak piękny może być „klasyk”, jestem więc dumna, że w ogóle udało mi się dobiec do mety, jeszcze na takim miejscu. Zjazdy były dziś szczególnie zdradliwe. Nie szło w ogóle skręcić. Oczywiście, wszyscy musieli się zmagać z tymi warunkami, dlatego tym bardziej cieszę się, że nam tak poszło – mówiła Aneta.

Biegacze zdradzili, że podczas jednego ze zjazdów Aneta przewróciła się w bardzo wyrobionych koleinach, natomiast na kolejnym zjeździe obydwoje „tańcowali”, żeby znów nie upaść.

– To, że Aneta w tych warunkach zaliczyła „glebę”, nie było dla mnie zaskoczeniem, ale za to wielką i miłą niespodzianką było, jak szybko i sprawnie się pozbierała, za co muszę ją bardzo pochwalić. Błyskawicznie polecieliśmy dalej, nie tracąc wiele – mówił Bartłomiej.

Aneta Kobryń w stroju reprezentacji Polski podczas biegu na nartach

Nasi reprezentanci tradycyjnie już chwalili serwisantów za przygotowanie nart, które miały świetnie dobrane smary na te trudne warunki.

– Akurat nasz serwis spisał się dziś na medal. Narty fajnie chwytały i fajnie trzymały – podkreślił przewodnik.

Obydwoje dodali, że po wczorajszym siódmym miejscu w sprincie zeszła z nich presja. Bartłomiej przyznał, że po raz pierwszy od przyjazdu na igrzyska porządnie się wyspał.

– Ulga była tym większa, że dzień przed startem w sprincie na treningu oboje zaliczyliśmy potężnego „dzwona”, Aneta się poharatała i nie wiadomo było, czy w ogóle pobiegniemy – mówił Bartłomiej Puto.

Garbowski jak wino

Równie zadowoleni ze swego siódmego miejsca byli Piotr Garbowski z przewodnikiem Jakubem Twardowskim, także startujący w grupie osób niedowidzących na tym samym dystansie 10 km „klasykiem”.

– Zawsze by się chciało lepiej, zawsze by się chciało podium, ale w dzisiejszych warunkach nie było szans powalczyć. Zabrakło nam aż dwóch minut do strefy medalowej. Jednak to siódme miejsce, i to po raz drugi w Mediolanie-Cortinie, daje mi poczucie przynależności do światowej czołówki – stwierdził na mecie Piotr.

– Ja też jestem zadowolony. Tym bardziej – o czym nie mówiliśmy wcześniej, żeby nie szukać z góry alibi – że Piotrek jeszcze 10 dni temu był mocno zaziębiony. Nie byliśmy w stanie realizować zaplanowanego treningu. Do Predazzo przyjechał nie do końca wyleczony. Ale strząsnął to z siebie, powalczył na obu dystansach i dziś w tych trudnych warunkach wypadł naprawdę nieźle – dodał Jakub.

Piotr Garbowski biegnie na nartach po śniegu za swoim przewodnikiem, Jakubem Twardowskim. Na pierwszym planie logo ruchu paralimpijskiego, czyli trzy pazury, tzw. Agitos

Obaj przyznawali, że o ile profil trasy bardzo im odpowiadał, o tyle rzadko biega się na tak miękkim, zapadającym się śniegu. Co przy ich wzroście (grubo powyżej 180 cm) i wadze nie sprzyja, a raczej faworyzuje zawodników „wagi piórkowej”.

– Dziwi mnie, że organizatorzy nie użyli dziś środków chemicznych do zmrożenia trasy, które stosowali w poprzednich dniach. Te środki powodują, że trasa tak szybko nie rozmięka. Tłumaczyli, że w nocy nie było przymrozku, więc nie mogli użyć salniaka. Ale nie ma już co tego roztrząsać, nigdy się nie dowiem, czy wyniki mogłyby być lepsze – mówił Jakub Twardowski.

Jak to możliwe, że Garbowski, który ma już 52 lata, sportowo się nie starzeje i wciąż jest w ścisłej światowej czołówce w swojej grupie?

– Piotrek jest jak wino! Sport wytrzymałościowy ma to do siebie, że można go uprawiać dość długo. Po zdrowiu i parametrach widać, że Piotr bardzo dobrze znosi obciążenia. Unika też większych kontuzji – i oby tak dalej – wyjaśniał Jakub.

– Wiek to tylko cyferki w dowodzie. Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje. Na ile sam chce – uśmiechał się Piotr Garbowski.

Liczyliśmy na medal

Trener polskiej kadry paralimpijskiej w narciarstwie biegowym, Wiesław Cempa, podsumował środowe występy swoich zawodników następująco:

– Liczyliśmy na medal Witka Skupnia [zajął piąte miejsce, o czym więcej w naszym artykule – przyp. red.], ale w tych warunkach i tak wybrnął z tego miękkiego śniegu najlepiej, jak mógł. On jest ciężkim chłopem, zapadał się w śniegu. Dał z siebie wszystko i uważam, że nie mógł zrobić nic więcej. Medalu nie ma, ale jego bieg oceniam na piątkę z plusem – mówił.

Trener Cempa chwalił też występ i kolejne siódme miejsce Anety Kobryń.

– Dla niej to jest początek zawodowego sportu na tym poziomie. Początek tej drogi. Kariera jest otwarta i ona z roku na rok będzie poprawiać wyniki. Jej występy też oceniam na piątkę – stwierdził.

Krzysztof Plewa jedzie po śniegu na tzw. sledżu, czyli rodzaju sanek z przymocowanymi nartami. W tle góry, a nad nim kłębiaste chmury

17. miejsce w biegu na 10 km na siedząco zajął Krzysztof Plewa, któremu w tym śniegu kompletnie nie chciały jechać sledże.

Przed naszymi biegaczami w sobotę w sztafety, a ostatniego dnia igrzysk, w niedzielę, dystans 20 km stylem dowolnym.

Michał Pol, Predazzo, fot. Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paralimpijski

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...