W słynnym starożytnym amfiteatrze Arena di Verona 6 marca odbyła się ceremonia otwarcia XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Przepiękną uroczystość z udziałem licznych DJ-ów i włoskich artystów przyćmiła nieobecność w pochodzie reprezentantów aż 27 krajów.
Polska ekipa, solidaryzując się Ukrainą, bojkotującą ceremonię otwarcia z powodu obecności Rosjan i Białorusinów pod flagami narodowymi, obejrzała uroczystość w dwóch wioskach – w Cortinie d”Ampezzo (paraalpejczycy) i Predazzo (paranarciarze biegowi i parabiathloniści). Śledzili show na wielkich telebimach przy poczęstunku zorganizowanym przez gospodarzy.

Ten czas spędzili w gronie takich ekip, jak m.in. Japończycy, Meksykanie, Koreańczycy, Belgowie, Kanadyjczycy czy Chilijczycy, z których większość nie chciała po prostu narażać się na siedmiogodzinną podróż do Werony i z powrotem. Kolorowy tłum w wiosce oklaskiwał zresztą z równym entuzjazmem wszystkie ekipy maszerujące w amfiteatrze, tak samo Ukraińców, jak i Rosjan, Białorusinów czy Izrael i USA.
Smutno to wyglądało, gdy podczas przemarszu ekip zamiast jak zawsze radosnych i roztańczonych grup młodych ludzi, maszerowała dwójka wolontariuszy, jeden z tablicą z nazwą kraju, drugi z flagą państwa.
– Żal mi sportowców, że nie byli w Weronie, ceremonia otwarcia to dla zawodników zawsze wielkie i emocjonujące przeżycie. Ale pocieszam się, że tutaj, w Cortinie, też im się udzieliła ta szczególna atmosfera i będą mieli co wspominać. Takie coś zdarzyło się po raz pierwszy w historii 14 igrzysk zimowych i miejmy nadzieję, że po raz ostatni – stwierdził Romuald Schmidt, szef polskiej misji paralimpijskiej w Mediolanie i Cortinie.

– Jasne, że trochę mi przykro, że ostatecznie nie poniosłem biało-czerwonej flagi w tym pięknym i historycznym miejscu. Wybór na chorążego naszej ekipy traktowałem jako wielki zaszczyt i bardzo to przeżywałem. Ale wiadomo, jaka jest sytuacja i naturalnie musiałem się jej podporządkować. Teraz, zamiast sobie tym truć głowę, wolę się skupić na startach, a może za cztery lata odbiję sobie to niedoszłe chorążowanie – stwierdził paranarciarz alpejski, Michał Gołaś.

Rozdarty świat
Do igrzysk paralimpijskich w czasach wojny nawiązał w przemówieniu otwierającym imprezę przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego (IPC) Andrew Parsons. Odnosząc się do jubileuszu 50-lecia rozgrywania zimowych igrzysk, stwierdził, że ich zadaniem było zawsze upamiętniać naszą przeszłość, celebrować teraźniejszość i kształtować bardziej inkluzywną przyszłość.
– Ta przyszłość jest nam bardziej potrzebna niż kiedykolwiek. Cztery lata temu powiedziałem, że jestem przerażony tym, co dzieje się na świecie. Niestety, sytuacja nie uległa poprawie. Niektóre kraje na świecie są znane przede wszystkim z nazwisk swoich przywódców politycznych. Ja wolę znać kraje z nazwisk ich sportowców! – stwierdził. – Sport oferuje światu inną ścieżkę, inną perspektywę. Tutaj, w Mediolanie i Cortinie, igrzyska paralimpijskie oferują coś naprawdę innego. Różnorodność tutaj nie dzieli, lecz wzbogaca. Tutaj spotykają się narody, a sportowcy rywalizują z determinacją i uczciwością, zjednoczeni we wzajemnym szacunku i przestrzegając zasad sportu.

Według niego wioska paralimpijska to żywy wzór tego, jak może i powinno wyglądać społeczeństwo – miejsce bez polityki, gdzie każdy czuje się mile widziany, włączony i ceniony. Społeczność bez barier, która pozwala każdemu w pełni wykorzystać swój potencjał i korzystać z szans.
– Dziś wieczorem, na tej starożytnej arenie, na której kiedyś walczyli gladiatorzy, witamy nowe pokolenie bohaterów. Sportowcy paralimpijscy są gotowi przesuwać granice możliwości, rzucać wyzwanie ludzkim ograniczeniom i pokazywać, do czego zdolni są ludzie, jeśli tylko zapewni im się szacunek i da szansę – podkreślił Andrew Parsons.

Do igrzysk odbywających się w cieniu wojny odniósł się także Giovanni Malagò, przewodniczący komitetu organizacyjnego igrzysk.
– Wszyscy jesteśmy w pełni świadomi, że te igrzyska odbywają się w głęboko podzielonym świecie – rozdartym wojną, bólem i cierpieniem – w jednym z najbardziej dramatycznych momentów naszych czasów. Właśnie dlatego przesłanie pokoju, inkluzywności i solidarności, płynące z ruchu olimpijskiego i paralimpijskiego, nabiera jeszcze głębszego i bardziej istotnego znaczenia – mówił. – Prawdziwą miarą naszych wysiłków będzie jednak dopiero to, co pozostanie po zgaszeniu paralimpijskiego znicza – dodał.

Michał Pol, Cortina d’Ampezzo
fot. Bartłomiej Zborowski, Polski Komitet Paralimpijski
Brisbane 2032
Los Angeles 2028
Paryż 2024
Tokio 2020
Rio de Janeiro 2016
Londyn 2012
Pekin 2008
Ateny 2004
Sydney 2000
Atlanta 1996
Nowy Jork/Stoke Mandeville 1984
Arnhem 1980
Toronto 1976
Heidelberg 1972
Milano Cortina 2026
Pekin 2022
PyeongChang 2018
Sochi 2014
Vancouver 2010
Turyn 2006
Salt Lake City 2002
Nagano 1998
Lillehammer 1994
Albertville 1992
Innsbruck 1988
Blind football
Boccia
Goalball
Koszykówka na wózkach
Parabadminton
Parajudo
Parakajakarstwo
Parakolarstwo
Paralekkoatletyka
Parałucznictwo
Parapływanie
Parastrzelectwo
Paraszermierka
Parataekwondo
Paratenis stołowy
Paraujeżdżenie
Parawioślarstwo
Podnoszenie ciężarów
Rugby na wózkach
Siatkówka na siedząco
Tenis na wózkach
Paratriathlon
Paracurling
Parahokej
Parabiathlon
Paranarciarstwo alpejskie
Paranarciarstwo biegowe
Parasnowboard