Aktualności

Parapływackie ME: Oliwia Jabłońska z drugim złotym medalem! 15-letnia Wiktoria Sobota dokłada brąz

Swój trzeci medal, w tym drugi złoty, zdobyła Oliwia Jabłońska podczas Mistrzostw Europy w Parapływaniu, które od 7 do 12 września 2026 r. odbywają się w Kocaeli w Turcji. Dzień po swoich 15. urodzinach brązowy krążek dołożyła Wiktoria Sobota.

Na nawrocie Oliwia Jabłońska była trzecia. Miała 1,26 sek. straty do prowadzącej Holenderki Florianne Bultje, 0,43 sek. przed nią była jeszcze reprezentująca Hiszpanię Anastasiya Dmytriv Dmytriv, a zaledwie 0,1 sek. za nią Chorwatka Emma Mečić. Wydawało się, że tuż po nawrocie nasza reprezentantka jeszcze straciła. Rozpoczęła jednak szaleńczą pogoń i na ostatnich metrach dopadła rywalki. Różnice na finiszu były minimalne. Oliwia wygrała z Hiszpanką o siedem setnych, a z Holenderką o dziesiątą część sekundy, zdobywając złoty medal na dystansie 100 m stylem dowolnym (S9).

– Cieszę się, że walczyłam do końca i je dogoniłam – przyznała. – Wiedziałam, że jestem w środku, po prawej stronie mam sprinterki, po lewej dziewczyny, które pływają po 400 m. Ja biorę oddech na lewo, więc na początku patrzyłam na te dziewczyny, które pływają 400 m kraulem. Widziałam, że jestem z przodu, ale zrobiłam nawrót i zobaczyłam, że… jednak jestem z tyłu. Włączyłam więc swój „motorek”, goniłam, goniłam i cieszę się, że dogoniłam. Celem było „wpaść w ścianę”, ćwiczyłam to dzisiaj na rozgrzewce, no i tak wpadłam, że wyrwałam złoto.

To trzeci medal Oliwii na tych mistrzostwach. Wcześniej zdobyła złoty na 200 m stylem zmiennym i brązowy na 100 m motylkiem.

– Nie pamiętam, kiedy byłam w takiej formie, ale jak już jestem w tak dobrej dyspozycji, to korzystam z tego, bawię się tym – mówiła. – Jutro jest dopiero moje 400 m kraulem, więc dalej będę walczyć, a wy trzymajcie kciuki!

Zejść o kolejną sekundę

Wiktoria Sobota w środę skończyła zaledwie 15 lat, a dzień po urodzinach zrobiła sobie wspaniały prezent, zdobywając brązowy medal mistrzostw Europy! Na dystansie 50 m stylem grzbietowym (S3) uzyskała czas 1:05,08.

– To jest niesamowite, „życiówkę” poprawiłam o ponad sekundę i nie wiem, czy bardziej mnie cieszy to, czy sam medal – mówiła tuż po finale. – W sumie chyba jedno i drugie, bo poprzedni rekord życiowy ustanowiłam niecały miesiąc temu, a wcześniej nie mogłam go pobić przez prawie półtora roku. Teraz udało się zejść o kolejną sekundę i bardzo się z tego cieszę.

Dzień wcześniej zajęła piąte miejsce na 100 m kraulem, zapowiadała jednak, że to było jedynie przetarcie przed startem docelowym, czyli właśnie 50 m stylem grzbietowym.

– Na pewno ten pierwszy start zawsze polega trochę na tym, żeby zobaczyć basen, natomiast to dziś była ta konkurencja, na którą najbardziej się przygotowywałam, nastawiałam i czekałam – podkreśliła Wiktoria.

To jedna z najmłodszych w kadrze zawodniczek, które już wkrótce powinny stanowić o sile reprezentacji Polski. Trochę jednak trwało, zanim trafiła na pływalnię.

– Zawsze chciałam uprawiać jakiś sport, zawsze też lubiłam wodę, chodziłam z tatą na basen, uczył mnie pływać – wspominała. – Próbowałam różnych sportów: szermierki, ping-ponga, a potem udało się znaleźć klub IKS-AWF Warszawa i zaczęłam pływać. Na początku po dwa razy w tygodniu, potem pojechałam na pierwsze mistrzostwa Polski juniorów, złapałam „zajawkę” i na basen zaczęłam chodzić po 5-6 razy w tygodniu. Teraz w klubie trenuję właśnie po 5-6 razy, a jak teraz byliśmy na obozach, to nawet dziewięć.

Ciasno w końcówce

Dokładnie 0,52 sek. zabrakło dziś do podium Alanowi Ogorzałkowi na dystansie 100 m stylem motylkowym (S10). Zajął ostatecznie czwarte miejsce.

– Ogólnie jestem zadowolony, to najlepszy czas w sezonie, dawno w sumie nie łamałem minuty na 100 m stylem motylkowym – podkreślił. – Niestety, mało zabrakło do tego trzeciego miejsca, ale myślę, że trzeba się cieszyć z tego, co się udało osiągnąć.

Tuż za podium zakończył także swój start na 100 m stylem dowolnym (S9) Oliwier Krzyszkowski. Na nawrocie był trzeci, ostatecznie jednak do strefy medalowej zabrakło mu 21 setnych sekundy.

– Chciałem zacząć mocno, odważnie, końcówka była zacięta, było ciasno, mało brakowało, no ale taki jest sport – przyznał. – Ogólnie czas miałem fajny, bo najlepszy w tym sezonie, więc narzekać nie mogę, ale zabrakło paru setnych.

Oliwier ma już na tych mistrzostwach srebro, które zdobył na dystansie o połowę krótszym. Wciąż ma też szansę poprawić swój dorobek medalowy, łatwo jednak nie będzie.

– Jutro sztafeta, pojutrze też sztafeta i 100 m grzbietem, zobaczymy – podkreślił. – Nastawiam się raczej na sztafety. Na 100 grzbietem będzie ciężko, bo to trochę inna stawka, ale czas pokaże.

Z siódmego na piąte

Piąte miejsce na 400 m stylem dowolnym (S6) zajęła Marika Noszczyk.

– Bardzo się cieszę, że udało mi się zrobić „życiówkę”, a poprawiłam ją o 5 sekund – mówiła po finale. – Wydaje mi się, że to był super wyścig, ścigałam się przez prawie cały czas z dziewczyną obok, próbowałam ją dogonić. Przed finałem byłam chyba z siódmym czasem, więc piąte miejsce to bardzo dobry wynik.

Na pierwszym nawrocie Polka była ostatnia, jednak z każdą kolejną długością basenu pięła się w górę. Skończyło się na miejscu piątym, ale do czwartego brakowało naprawdę niewiele. Marika to młoda zawodniczka (rocznik 2010), a jej przygoda z pływaniem to efekt starań trenera, który w ten sam sposób zwerbował m.in. czwartą wczoraj Julię Sołtysik.

– Byłam kiedyś z mamą na basenie, gdy podszedł do mnie mój obecny trener, czyli Mirosław Jakubczyk, i zapytał, czy nie chciałabym się nauczyć pływać – wspominała. – Na początku nie byłam za bardzo chętna, ale poszłam na pierwsze zajęcia, spodobało mi się i tak zostało do teraz.

Skuteczne trucie rodzicom

To nie koniec występów naszej bardzo zdolnej młodzieży. Także piąta – na dystansie 50 m stylem motylkowym (S6) – była 13-letnia Emilia Iskra. Najmłodsza w stawce zawodniczka o 0,05 sek. zdołała wyprzedzić bardziej doświadczoną Julie-Marie Ohlgren z Norwegii, zaś o 0,61 sek. starszą o niemal dekadę Aitanę Estradę Chávez.

– Jestem z siebie dumna – podkreśliła Emilia. – Pokazałam, że coś potrafię, że mogą się mnie bać. Może jeszcze nie teraz, ale prędzej czy później tak.

Pływanie wymyśliła sobie tak naprawdę sama.

– Zawsze lubiłam basen i trochę trułam rodzicom, żeby mnie zapisali na pływalnię, no i w końcu zapisali – opowiadała. – Spodobało mi się, a potem zauważyła mnie trenerka Aneta i wzięła do bardziej profesjonalnego pływania.

Wyjątkowy dzień Aleksa

Na szóstym miejscu w finale 200 m stylem zmiennym (SM11) uplasował się Alex Kozłowski, który tego dnia kończył 18 lat. Prezent zrobił sobie dzień wcześniej, gdy zdobył brązowy medal na 400 m stylem dowolnym. Zapewniał, że ten szczególny dzień nie miał jednak wpływu na dyspozycję.

– Wiadomo, było dużo telefonów, także rano, po eliminacjach, gdy wiedziałem już, że będę miał finał – mówił. – Dlatego gdy wróciłem do hotelu, wyłączyłem telefon na jakiś czas, żeby się chwilę przespać. Natomiast generalnie tak dużo się dzieje, że nawet nie miałem czasu się za bardzo skupiać na tych urodzinach, tylko cały czas na dniu startowym.

Osiemnastkę dawno ma za sobą Krzysztof Lechniak, który zajął siódme miejsce w finale 50 m stylem grzbietowym (S3).

– Lubię pływać, świetnie się czuję w wodzie, pomimo tego, że to woda spowodowała, że jestem na wózku – mówił. – Ja po prostu lubię wodę i podobno ona mnie lubi, więc lubimy się wzajemnie.

Do tego sportu zachęca każdego, niezależnie od wieku.

– Zdecydowanie pływanie jest dla każdego, ja będę zawsze polecał wszystkim, którzy tylko chcą spróbować, żeby to zrobili – podkreślał. – Natomiast wiek, jak widać po mnie, nie jest żadną barierą. W każdym momencie można zacząć i nie ma limitu, do którego można pływać.

Najważniejszy rozwój

Reprezentacja Polski zgromadziła do tej pory dwa złote, dwa srebrne i trzy brązowe medale. Było też sporo wysokich miejsc, tuż za podium, a także masa rekordów życiowych, zwłaszcza wśród młodych pływaków.

– Zdecydowanie jestem zadowolona z występów naszych zawodników, ale też z ich postawy, bo są bardzo waleczni – i to mi się podoba, bo ja bardzo sobie cenię takie cechy sportowca – oceniła Beata Pożarowszczyk-Kuczko, trenerka główna kadry narodowej w parapływaniu. – Mamy mnóstwo rekordów życiowych, młodzież „dała czadu” i udowodniła, że naprawdę można i że czasami danie szansy owocuje ich przepiękną postawą, taką bardzo mobilizującą, ale też dobrze wpływającą na wszystkich zawodników, bo taka jest prawda, że jak dobrze idzie jednej czy drugiej osobie w ekipie, to cała ta maszyna się napędza. Jest dużo medali, ale myślę, że chwile medalowe są jeszcze przed nami i trochę ich jeszcze uzbieramy. Dla mnie liczy się przede wszystkim to, żeby oni się rozwijali, robili postępy, bili rekordy życiowe, no i wychodzili z uśmiechami na twarzy po swoich wyścigach.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...