Od dziś oczy całego sportowego świata (i te polskie, i te zagraniczne) znów kierują się ku włoskim Alpom. Ruszają XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie Mediolan-Cortina 2026! Tegoroczna edycja przejdzie do historii nie tylko ze względu na jubileusz 50-lecia zimowych igrzysk paralimpijskich, ale przede wszystkim jako największe zimowe wydarzenie w dziejach sportu osób z niepełnosprawnością.

Pół wieku temu w pierwszych zimowych igrzyskach paralimpijskich w szwedzkim Örnsköldsvik wystartowało zaledwie 198 sportowców z 16 krajów. Do tego tylko w dwóch dyscyplinach – narciarstwie alpejskim i biegowym. W 1976 roku nie było mowy o ultralekkim karbonie czy zaawansowanych protezach aerodynamicznych. Sportowcy sami modyfikowali swój sprzęt.
W Mediolanie i Cortinie wystartuje rekordowa liczba 612 zawodników z 56 krajów, którzy powalczą o 79 kompletów medali w sześciu dyscyplinach. To znaczący skok w porównaniu do poprzedniego wyniku z Pjongczangu w 2018 roku (564 sportowców).
We Włoszech wystartuje też rekordowa liczba 160 kobiet – to o 18 proc. więcej niż na poprzednich zimowych igrzyskach w Pekinie. W aż w pięciu dyscyplinach (od narciarstwa alpejskiego po curling na wózkach) padną historyczne rekordy frekwencji kobiet.
Do zimowej rodziny paralimpijskiej dołącza grono pięciu debiutantów – Salwador, Haiti, Macedonia Północna, Czarnogóra oraz Portugalia.
Cień wojny
Niestety, najgłośniej mówi się nie o debiutantach, ale o krajach, które odzyskały pełne prawa członkowskie – Rosji i Białorusi, nieobecnych cztery lata temu w Pekinie i dwa lata temu na letnich igrzyskach w Paryżu z powodu inwazji Rosji na Ukrainę.
Mimo że wojna trwa nadal, decyzją Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego (IPC) rosyjscy i białoruscy sportowcy nie tylko zostali na powrót dopuszczeni do startów, ale w dodatku pod pełnymi barwami narodowymi i z hymnami dla ewentualnych zwycięzców. W Cortinie i Mediolanie wystartuje sześciu zawodników z Rosji i czworo z Białorusi, którzy otrzymali tzw. dzikie karty (nie brali udziału w kwalifikacjach).
Tymczasem jeszcze podczas niedawnych igrzysk olimpijskich zawodnicy z tych krajów startowali pod flagą neutralną. Nie mieli prawa do narodowych barw, a na najwyższym podium zamiast hymnów słuchali specjalnie skomponowanej melodii bez słów. Nie brali też udziału w ceremonii otwarcia.
Ich obecność podczas dzisiejszego uroczystego zapalenia znicza w legendarnym starożytnym amfiteatrze w Weronie zaowocowała falą bojkotów. Jako pierwsi ogłosili go Ukraińcy. Minister sportu Ukrainy, Matwij Bidny, nazwał decyzję „oburzającą” i ogłosił, że oficjalna delegacja rządowa nie pojawi się na żadnych wydarzeniach igrzysk, a działacze i sportowcy zbojkotują ceremonię otwarcia.
Do bojkotu przyłączyli się oficjalni przedstawiciele Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Szwecji, Danii, Finlandii, Rumunii, Chorwacji, Austrii, Portugalii, Luksemburga, Belgii i Hiszpanii. Dodatkowo w ceremonii otwarcia nie wezmą udziału sportowcy i reprezentanci misji paralimpijskich z Polski, Litwy, Łotwy i Czech.
– Nie wysyłamy zawodników na ceremonię otwarcia, jest to wyraz solidarności z Ukrainą i sprzeciwu wobec decyzji IPC, która jest absurdalna. Traktujemy ją jako niepokojący przejaw rozmywania odpowiedzialności Rosji i Białorusi za zbrodnie dokonywane na terenie Ukrainy – tłumaczy Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.
Cała polska ekipa – sportowcy, przewodnicy, trenerzy, działacze – obejrzą wspólnie ceremonię otwarcia w telewizji w dwóch wioskach paralimpijskich, na które są rozbici – w Cortinie d’Ampezzo (paranarciarstwo alpejskie i parasnowboard) oraz w Predazzo (paranarciarze biegowi i parabiathloniści).
Obecność rosyjskiej flagi na paralimpjskich arenach tworzy trudną do zaakceptowania sytuację dla wielu ukraińskich paralimpijczyków, z których część to weterani wojenni po amputacjach, ranni w wyniku rosyjskiej inwazji i wcześniejszych walk od 2014 roku.
– Ta flaga jest nasączona ukraińską krwią – mówi Wałerij Suszkewycz, szef narodowego komitetu paralimpijskiego Ukrainy.
Ujawnił też, że IPC zakazał Ukraińcom wystąpienia na ceremonii otwarcia w strojach galowych z mapą Ukrainy (w granicach z 1991 roku), uznając ten projekt za „polityczny”. Stąd decyzja o bojkocie.
Natomiast samych igrzysk, czyli rywalizacji sportowej, Ukraińcy bojkotować nie chcą.
– Jeśli nas tam nie będzie, świat o nas zapomni. Nasza obecność, nasze zwycięstwa i nasza flaga na podium to najsilniejszy dowód na to, że Ukraina żyje, walczy i wygrywa. Nie oddamy pola walki walkowerem – tłumaczy Suszkewycz.
I dodaje, że nie zamierza karać własnych sportowców (często bohaterów wojennych) za błędy i skandaliczne decyzje urzędników z IPC.
Nadzieje na medale
Polska kadra na igrzyska to dziewięcioro zawodniczek i zawodników, którym towarzyszyć będzie sześciu przewodników, startujących z osobami słabowidzącymi. Powalczą w czterech z sześciu dyscyplin: paranarciarstwie biegowym, parabiathlonie, paranarciarstwie alpejskim i parasnowboardzie.
Cztery lata temu w Pekinie Biało-Czerwonym nie udało się ani razu stanąć na podium. W Cortinie i Mediolanie nadzieje na przerwanie złej passy związane są przede wszystkim z Michałem Gołasiem, startującym wraz z przewodnikiem Kacprem Walasem.
Nasz duet w ostatnich latach udowodnił, że należy do ścisłej światowej czołówki narciarstwa alpejskiego osób z niepełnosprawnością wzroku. Przyjeżdżają do Włoch jako świeżo upieczeni multimedaliści najważniejszych imprez, w tym dwukrotni brązowi medaliści mistrzostw świata 2025 w Mariborze w slalomie oraz w slalomie gigancie.
Michał Gołaś przeszedł też do historii jako pierwszy polski sportowiec z niepełnosprawnością, który zdobył złoto uniwersjady (i to dwukrotnie – w supergigancie i gigancie). Znają świetnie trasy w Cortinie, bo startowali tu podczas zawodów pucharu świata, stając zresztą na podium. Znają twardość śniegu i profil stoków.
W paranarciarstwie alpejskiem wystartuje też młodsza siostra Michała, Oliwia Gołaś (z przewodnikiem Andrzejem Stasikiem).
Naszą jedyną reprezentantką w parasnowboardzie jest Natalia Siuba-Jarosz, która zmierzy się z technicznymi trasami w Cortinie już następnego dnia po ceremonii otwarcia.
W paranarciarstwie biegowym liderami ekipy są doświadczeni Witold Skupień (startujący w pozycji stojącej) oraz Piotr Garbowski (z przewodnikiem Jakubem Twardowskim).
Skupień to jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych zawodników w polskiej kadrze, a igrzyska w Mediolanie-Cortinie mogą być dla niego najważniejszym momentem w karierze. Po latach bycia „tuż za podium” (na igrzyskach w Pjongczangu i Pekinie), ten wielki wojownik do Włoch przyjeżdża m.in. jako mistrz świata z Östersund z 2023 i ubiegłoroczny zwycięzca dystansu 10 km stylem klasycznym w zawodach pucharu świata w Val di Fiemme, będącego testem trasy paralimpijskiej.
W biegach zobaczymy też Anetę Kobryń (z przewodnikiem Bartłomiejem Puto), Krzysztofa Plewę oraz Błażeja Bieńkę (z przewodnikiem Michałem Lańdą). Ten ostatni wystartuje także w parabiathlonie, a w tej dyscyplinie dołączy do niego Paweł Gil (z przewodnikiem Radosławem Koszykiem), który dostał dziką kartę.
Gwiezdny szał
Włosi żyją przede wszystkim historią wielkiego mistrza Giacomo Bertagnollego, którego w ojczyźnie otacza kult taki sam, jak najwybitniejszych pełnosprawnych alpejczyków. To absolutna legenda narciarstwa alpejskiego osób niewidomych i słabowidzących oraz jeden z największych rywali naszego duetu Gołaś-Walas. Zwany „Królem Midasem Zimowych Igrzysk”, ma na koncie dwa złote medale, srebrny i brązowy wywalczone w Pjongczangu, oraz kolejne dwa złote i dwa srebrne z igrzysk w Pekinie.
Włosi czekają też z zapartym tchem na występ w parasnowboardzie 39-letniego Emanuela Perathonera, który jeszcze na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu reprezentował Włochy w sporcie osób pełnosprawnych, ale w 2021 roku uległ koszmarnemu wypadkowi podczas treningu i musiał przejść cztery operacje lewej nogi. Zamiast skończyć karierę, został paralimpijczykiem.
Fascynująco zapowiada się bitwa o prymat w hokeju na sledżach. Amerykanie bronią złota z Pekinu, ale Kanadyjczycy zapowiadają rewanż w mediolańskiej Arenie Santa Giulia. Chcą wziąć odwet za niedawną porażkę rodaków w finale olimpijskiego hokeja.
Ciekawe też, jak w Mediolanie i Cortinie wypadną Chińczycy – triumfatorzy klasyfikacji medalowej sprzed czterech lat, tym razem startujący nie u siebie, czyli z dala od świetnie znanych tras i sztucznego śniegu. Chiny przysłały ogromną kadrę z rewelacyjną paraalpejką Zhang Mengqiu – być może najpopularniejszą paralimpijką w Chinach, która na igrzyskach w Pekinie zdobyła medale w każdej konkurencji, w jakiej wystartowała – dwa złote (supergigant i slalom gigant) oraz trzy srebrne (zjazd, slalom i superkombinacja).
Zapraszamy do śledzenia bieżących relacji z igrzysk w Mediolanie-Cortinie na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, a także w mediach społecznościowych PKPar, w tym na profilu na Facebooku oraz kanale na Instagramie. Na stronie Komitetu jest też dostępny plan startów Polaków.
Michał Pol, Cortina d’Ampezzo



Zimowe Igrzyska Paralimpijskie Milano – Cortina 2026
Paralimpijska reprezentacja Polski w wiosce paralimpijskiej
fot. Bartłomiej Zborowski/PKPar
Brisbane 2032
Los Angeles 2028
Paryż 2024
Tokio 2020
Rio de Janeiro 2016
Londyn 2012
Pekin 2008
Ateny 2004
Sydney 2000
Atlanta 1996
Nowy Jork/Stoke Mandeville 1984
Arnhem 1980
Toronto 1976
Heidelberg 1972
Milano Cortina 2026
Pekin 2022
PyeongChang 2018
Sochi 2014
Vancouver 2010
Turyn 2006
Salt Lake City 2002
Nagano 1998
Lillehammer 1994
Albertville 1992
Innsbruck 1988
Blind football
Boccia
Goalball
Koszykówka na wózkach
Parabadminton
Parajudo
Parakajakarstwo
Parakolarstwo
Paralekkoatletyka
Parałucznictwo
Parapływanie
Parastrzelectwo
Paraszermierka
Parataekwondo
Paratenis stołowy
Paraujeżdżenie
Parawioślarstwo
Podnoszenie ciężarów
Rugby na wózkach
Siatkówka na siedząco
Tenis na wózkach
Paratriathlon
Paracurling
Parahokej
Parabiathlon
Paranarciarstwo alpejskie
Paranarciarstwo biegowe
Parasnowboard