Aktualności

Trzy medale parastrzelców na mistrzostwach świata! Emilia Babska z brązem w karabinowej konkurencji paralimpijskiej

Emilia Babska zdobyła brązowy medal w karabinowej konkurencji R8 podczas Mistrzostw Świata w Parastrzelectwie Sportowym, które w dniach 10-15 września 2026 r. odbywają się w Changwon w Korei Płd. W nieparalimpijskich konkurencjach srebro dołożył Bogusław Rutkowski (VIS), a brąz drużyna w składzie: Szymon Sowiński, Kacper Pierzyński i Maciej Burzyński w rywalizacji pistoletu pneumatycznego (P5).

Emilia Babska rywalizację w konkurencji R8 karabin 3 postawy na dystansie 50 m (kobiety SH1) rozpoczęła w niedzielę, 13 września, od siódmego miejsca w kwalifikacjach.

– Wydaje mi się, że całe strzelanie było stosunkowo na luzie – opowiada. – Nerwy pojawiły się na chwilę, bo był moment, w którym miałam troszkę problemów ze sprzętem. Zawsze są jakieś emocje, bo to duża impreza, mistrzostwa świata, ale raczej trzymam je na wodzy. Ta konkurencja jest dosyć specyficzna, są trzy postawy: klęcząca, leżąca i stojąca, i w każdej z nich oddajemy po 20 strzałów.

Praca miała sens

Finał Polka rozpoczęła świetnie, po pierwszej serii nawet prowadziła, tuż przed znakomitą Anną Benson. Po drugiej serii to Szwedka była już na czele, a Emilia Babska ex aequo z Iryną Sałtykową z Ukrainy zajmowała drugą pozycję. Pozostała na nim po kolejnych pięciu strzałach, a po kolejnej serii spadła na trzecią pozycję, wyprzedzona przez reprezentantkę gospodarzy, Yunri Lee, trzykrotną medalistkę paralimpijską.

Z rywalizacji odpadły zawodniczki z siódmego i ósmego miejsca, a o kolejnych eliminacjach decydowały już pojedyncze próby. Kolejne dwa strzały Babskiej były słabsze niż rywalek, wypracowana wcześniej przewaga punktowa wystarczyła jednak do utrzymania prowadzenia nad czwartą Zhang Cuiping z Chin, zawodniczką, która od Pekinu 2008 nie schodzi z podium tej konkurencji podczas igrzysk paralimpijskich (to trzykrotna mistrzyni!). W rywalizacji zostały trzy zawodniczki i choć w tej serii Emilia oddała najlepszy spośród nich strzał, przewaga prowadzących Koreanki i Szwedki była zbyt duża i Polka skończyła z brązowym medalem. Wygrała reprezentantka gospodarzy Yunri Lee przed Anną Benson.

– Brązowy medal na pewno jest dla mnie potwierdzeniem, że praca włożona w przygotowanie do zawodów miała sens i że dobrze ją wykonałam – podkreśla Emilia Babska, wicemistrzyni świata sprzed trzech lat w tej konkurencji. – Na pewno jest też wskazówką, że są jeszcze rzeczy do zrobienia, bo oczywiście można było lepiej. Jednak łączenie sportu z życiem prywatnym, pracą, nauką, jest wyzwaniem pod kątem organizacyjnym, ale widać, że tutaj wszystko zagrało, było dobrze zaplanowane i jest to jakiś schemat, który mogę powielać przed kolejnymi imprezami.

Dwie pierwsze pozycje zapewniały miejsca dla kraju na igrzyskach paralimpijskich, które za dwa lata odbędą się w Los Angeles. Emilia nie ma jednak wątpliwości, że będzie jeszcze mnóstwo okazji, by zdobyć kwalifikację.

– Ten brązowy medal to na pewno dobry prognostyk, wciąż przecież utrzymuję się w czołówce światowej – mówi. – Oczywiście, zawsze może być lepiej, zawsze można więcej. W jednej z postaw w finale, leżącej, strzały padały blisko siebie, ale nie były idealnie w środku tarczy, gdzieś tam kawałek do tego środka brakowało, na pewno mogłam tu jeszcze jakieś punkty uzyskać. Zawsze da się więc lepiej, póki nie osiągnie się maksymalnego możliwego wyniku, ale z tego trzeciego miejsca jestem naprawdę zadowolona. Zarówno z wyniku, jak i samej pracy na stanowisku.

Przed nią na tych mistrzostwach jeszcze jedna konkurencja – R6 karabin leżąc na dystansie 50 m (mix SH1) – w której liczy na dobry wynik indywidualnie, ale także w drużynie z Emilią Trześniowską i Markiem Dobrowolskim (dziś poza finałem, po zajęciu 10. miejsca w kwalifikacjach).

18-latka zaskakuje

Właśnie w drużynie reprezentacja Polski wywalczyła w niedzielę kolejny brąz. W konkurencji, której nie rozgrywa się na igrzyskach paralimpijskich, czyli P5 pistolet pneumatyczny standard na dystansie 10 m (mix SH1), Szymon Sowiński był szósty, Kacper Pierzyński siódmy, a Maciej Burzyński dwudziesty, natomiast łącznie ich wyniki przełożyły się na drużynowe trzecie miejsce.

W kolejnej nieparalimpijskiej konkurencji – VIS karabin pneumatyczny stojąc na dystansie 10 m (mix SH-VI) – w której rywalizują strzelcy z niepełnosprawnością wzroku, srebrny medal wywalczył Bogusław Rutkowski.

Od rozpoczęcia finału strzelał znakomicie. Po pierwszej serii pięciu strzałów zajmował drugie miejsce, prowadziła Hiszpanka Isabel Maria Lopez Elvira. Po drugiej także był drugi, jednak na pierwsze miejsce wskoczyła druga z Hiszpanek, Maria Sonia Rivero Fernandez. Czwarte miejsce zajmował Słowak Viliam Holenda – i ta czwórka zdecydowanie odstawała punktami od reszty.

– Biorąc pod uwagę osoby zakwalifikowane do finału, od początku można było „podzielić” je na grupę walczącą o miejsca 1-4 i pozostałą czwórkę – mówi Adam Dobosz, trener koordynator kadry narodowej osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym. – Oni od samego początku wyraźnie zdystansowali się od pozostałych.

Tymczasem nasz reprezentant spadł na trzecie miejsce, na którym utrzymywał się przez dłuższy czas. Po 20 strzałach zbliżył się jednak na 0,4 pkt. do drugiej wówczas Rivero Fernandez, by kolejną próbą wyprzedzić ją o 0,1 pkt. Hiszpanka nie dawała za wygraną, oddając bardzo dobry 22. strzał, Polak był jednak jeszcze lepszy i to on pozostał w dwójce rywalizującej o zwycięstwo. Przed ostatnimi dwoma strzałami do prowadzącej Lopez Elviry miał już jednak 8 punktów straty. Hiszpanka nie pozwoliła sobie odebrać zwycięstwa i ta 18-latka w swoim międzynarodowym debiucie zdobyła złoto, a Bogusław Rutkowski – srebro mistrzostw świata.

– Przyznam szczerze, że miejsce, które zajął Bogusław, jest na miarę jego możliwości, ale i trochę powyżej moich oczekiwań – nie ukrywa trener Dobosz. – Jego podstawową konkurencją, z którą przed przyjazdem wiązaliśmy więcej nadziei, to ta w postawie leżącej.

Strój zbyt sztywny

Ta konkurencja jeszcze przed nami. Na razie jest srebro w postawie stojącej, a także szóste miejsce w finale drugiego z naszych reprezentantów, Grzegorza Kłosa. Znawców parastrzelectwa może jednak dziwić brak w klasyfikacji naszej najbardziej utytułowanej zawodniczki, Barbary Moskal (m.in. wicemistrzyni świata w tej konkurencji z 2023 r.), jej równie znakomitej koleżanki z kadry, Katarzyny Orzechowskiej czy choćby Hiszpana Agera Solabarriety Txakartegiego, mistrza świata sprzed trzech lat. To niestety efekt dyskwalifikacji po kontroli sprzętu.

– Wszyscy rywalizujący w zawodach tej rangi przyjeżdżają z własnym, dopasowanym sprzętem strzeleckim, który podlega szczegółowej kontroli przed rozpoczęciem strzelań – tłumaczy Adam Dobosz. – Pewne parametry broni, jak waga, ustawienia różnych kątów, to są elementy, które zawodnik lub asystent mogą regulować, przesuwać, doprowadzając do tego, że spełniają kryteria. Natomiast to, na czym „polegliśmy”, dotyczyło parametru stroju strzeleckiego, wobec którego dokonywany jest pomiar tzw. sztywności. Strój ma oczywiście swoją charakterystykę, nie może być jednak zbyt sztywny, żeby zawodnika za bardzo nie usztywniał, nie dawał mu nieuczciwej przewagi. Pomimo tego, że w dniu kontroli ten parametr był spełniony, to tuż po strzelaniu, z uwagi na specyfikę tego materiału, to, jak zachowuje się w warunkach wysokiej wilgotności i temperatury, czyli z uwagi na te wszystkie czynniki środowiskowe, ten materiał się usztywnił na tyle mocno, że nie spełnił wymaganego przepisami kryterium. Sędzia nie mógł więc podjąć innej decyzji, jak unieważnienie wyniku dwójki naszych zawodniczek.

Nie ma tu mowy o żadnej nadgorliwości. To bardziej efekt nowych przepisów, które od tego roku szczególnie kładą nacisk na rygorystyczną kontrolę sprzętu. W tych samych okolicznościach zdyskwalifikowany został Hiszpan Solabarrieta Txakartegi, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników wśród strzelców z niepełnosprawnością wzroku, a także dwukrotny medalista poprzednich mistrzostw świata, Chorwat Fran Skračić.

– Nie ma więc przynajmniej myślenia, że ktoś się na nas uwziął. Nie ma się do czego „przyczepić”. Robiła to osoba wysoce wykwalifikowana i po prostu te cztery osoby „odstrzeliła” – mówi trener Dobosz. – Nasze reprezentantki są porażone tym wszystkim, bo jednak dyskwalifikacja w tak ważnych zawodach bardzo obciąża psychicznie.

Wykluczenie dotyczy jednej konkurencji, więc w kolejnej – w postawie leżącej – wszyscy ponownie będą mogli wziąć udział.

– Ja już dokonałem pewnych modyfikacji w tym sprzęcie, które powodują, że ten parametr będzie zachowany – obiecuje trener. – Tak naprawdę można powiedzieć, że „zniszczyłem” trochę te kurtki po to, żeby były bardziej miękkie.

Dyskwalifikacja dwóch zawodniczek i dwóch zawodników skutkowała także brakiem możliwości wręczenia medali komukolwiek w rywalizacji drużynowej – wykluczenia dotyczyły każdej z kilkuosobowych ekip.

Widoki na Brisbane

Cała ta sytuacja nie umniejsza jednak Bogusławowi Rutkowskiemu. To przecież m.in. brązowy medalista ubiegłorocznych mistrzostw Europy.

– Bogusław jest dość krótko w tym sporcie, bo to jest w zasadzie jego trzeci start międzynarodowy, w tym drugi w imprezie mistrzowskiej – tłumaczy trener Dobosz. – On wraca po zabiegu i rehabilitacji kolana. Miał różne trudności, dlatego w zeszłym roku na mistrzostwach Europy startował tylko w postawie leżącej. Jest z młodego pokolenia strzelców, w przypadku których od samego początku udało nam się wdrożyć założenia techniczne pochodzące z profesjonalnego sportu olimpijskiego. To daje wymierne, powtarzalne efekty. W grupie męskiej jest najsilniej prezentującym się zawodnikiem i choć to Barbara Moskal jest najbardziej utytułowaną zawodniczką w kraju, to Bogusław poziomem wynikowym zaczyna jej dorównywać. Myślę, że przed nim jeszcze wiele lat strzelania. To o tyle istotne, że choć jeszcze nieoficjalnie, to dochodzą mnie słuchy, że na igrzyskach paralimpijskich w Brisbane w 2032 r. strzelectwo osób z niepełnosprawnością wzroku ma się już pojawić.

Na razie przed naszymi strzelcami druga konkurencja na mistrzostwach świata, czyli VIP karabin pneumatyczny leżąc na dystansie 10 m (mix SH-VI).

– Łącznie jest 17 zawodników, więc rywalizacja będzie już trochę bardziej zacięta – mówi Adam Dobosz. – Jestem dobrej myśli. Współpracujemy z psychologami, sam jestem jednak ciekaw, jak finalnie zareagują zawodnicy i czy będą w stanie odciąć się od tego, co było dziś. Tym niemniej oczekiwanie sportowe to minimum trzy osoby w finale i minimum jeden medal indywidualnie.

Fot. Marcin Babski, Adam Dobosz

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...