Szóste miejsce zajęła Katarzyna Kozikowska podczas Mistrzostw Świata w Sprincie Kajakowym i Parakajakarstwie, które w dniach 20-24 sierpnia odbyły się w Mediolanie. Dziewiąta była Monika Kukla.
Niewiele zabrakło, by w klasie KL3 Katarzyna Kozikowska do finału A awansowała od razu ze swojego biegu eliminacyjnego. O zaledwie 0,26 sek. była jednak wolniejsza od trzeciej Marii Jimenez z Hiszpanii i musiała jeszcze powalczyć w półfinale. Tam pokazała, co potrafi. Wygrała z siedmioma rywalkami i z pierwszego miejsca weszła do finału A. W nim popłynęła jeszcze szybciej, jednak czas 48,29 sek. wystarczył do zajęcia szóstego miejsca. Stawka była bardzo wyrównana, do podium zabrakło jedynie 0,7 sek.
– Dałam z siebie wszystko, to był mój maks na ten dzień, choć nie czułam, że warunki były optymalne – mówi zawodniczka. – Cały czas miałam wrażenie, że woda jest troszeczkę „ciężka”. Coś mnie też rozproszyło, coś się wydarzyło na setnym metrze i zgubiłam rytm wiosłowania, ale nie wiem, co to dokładnie było. Miałam wrażenie, że ciężko ta łódka idzie, może też po prostu siły zabrakło i nie miałam z czego tak porządnie ruszyć za dziewczynami? Ale duży plus to bardzo dobre wyjście ze startu. W końcu to, co było moją słabą stroną, udało się zniwelować. Patrząc więc całokształt, naprawdę jestem zadowolona. Wiadomo, że był apetyt na medal, ale może po prostu nie tym razem. Nie poddaję się jednak.
Świat weryfikuje
Na sztucznym jeziorze Idroscalo, dawnym lądowisku wodnosamolotów, rywalizowała łącznie czwórka reprezentantów Polski. A właściwie czwórka reprezentantek, prócz Kozikowskiej były to bowiem Monika Kukla, Justyna Regucka i zaledwie 17-letnia Anna Bilovol.
Monika Kukla zajęła trzecie miejsce w swoim wyścigu eliminacyjnym w klasie VL3 i awansowała do półfinału. Do tego samego biegu półfinałowego trafiła Justyna Regucka. 0,38 sek. zadecydowało o zajęciu przez Kuklę trzeciego miejsca i awansie do finału A. Regucka była siódma i czekał ją występ w finale B. Tam zajęła miejsce szóste, co oznaczało ostatecznie 15. lokatę w rywalizacji klasy VL3. Monika Kukla zajęła w finale A ostatnią pozycję, kończąc mistrzostwa świata na dziewiątym miejscu.
W klasie KL2 Anna Bilovol awansowała do półfinału z czwartym czasem swojego wyścigu eliminacyjnego. W półfinale została jednak zdyskwalifikowana za… zbyt lekki kajak. Z kolei w kanadyjkach (VL2) Bilovol z piątym czasem swojego biegu eliminacyjnego awansowała do półfinału. Tam także była piąta i odpadła z dalszej rywalizacji. Ostatecznie sklasyfikowana została na miejscu 11.
– Cztery dziewczyny pojechały i popłynęły na miarę swoich możliwości, takie też zajęły miejsca – podsumowuje Renata Klekotko, trenerka główna kadry narodowej i koordynatorka parakajakarstwa. – Świat weryfikuje bezwzględnie. Zagęściło się w czołówce, ale trzeba też sobie zadać pytanie, dlaczego i my nie wskoczyliśmy wyżej? Jestem może trochę surowa w ocenach, nie analizowałam jeszcze tych wyścigów na spokojnie, ale czuję niedosyt, bo chciałoby się, żeby było lepiej, wyżej.
Walka o każdego zawodnika
Polskie parakajakarstwo jest w okresie przejściowym. Kariery pokończyli medaliści igrzysk paralimpijskich – Jakub Tokarz i Kamila Kubas. Ich sukcesy nie przełożyły się jednak na rozwój dyscypliny. Dopiero od trzech lat starają się o to Renata Klekotko ze wspomnianym mistrzem igrzysk w Rio, Tokarzem. Jest coraz lepiej z narybkiem, w niedawnych mistrzostwach Europy brało udział aż dwanaścioro reprezentantek i reprezentantów Polski.
– Trzy lata temu, od kiedy prowadzę kadrę, była w Polsce w sumie czwórka zawodników – podkreśla Renata Klekotko. – Nic nie było robione, żeby znaleźć ludzi. A jak mamy złoty medal z Rio, to powinniśmy robić wszystko, żeby na fali tego sukcesu pozyskać nowych zawodników. Ja walczę o każdego zawodnika, razem z Kubą Tokarzem prywatnie się angażujemy, jeździmy po sprzęt, pomagamy klubom, żeby zawodnicy mieli w ogóle gdzie pływać. To zdecydowanie wykracza poza nasz zakres obowiązków, ale ja wiem, że aby tego zawodnika mieć, to muszę go znaleźć, muszę znaleźć mu trenera, klub i jeszcze zrobić mu kajak. To jest przykład Ani Bilovol, to także przykład Krzysia Stanio, świetnego młodego chłopaka z Rzeszowa. My to budujemy od trzech lat, a na przykład Brytyjczycy… od trzech sezonów olimpijskich, czyli od co najmniej 12 lat.
Nikt się jednak nie poddaje.
– Świat odjeżdża i musimy gonić. Nie składamy broni, wyciągamy wnioski i walczymy – deklaruje trenerka kadry. – Niech zawodnicy mieszają wodę, dźwigają ciężary, bo za rok są kolejne zawody, a do igrzysk mamy trzy lata. W trzy lata można bardzo dużo zrobić, co historia sportu nie raz pokazywała.
Tradycyjnie kajakarskie mistrzostwa świata obejmują konkurencje zawodników pełnosprawnych i z niepełnosprawnościami. Wśród osób pełnosprawnych dwa złote medale zdobyła Anna Puławska (K1 500 m oraz K2 500 m z Martyną Klatt), a brąz wywalczył Wiktor Głazunow (C1 5000 m).


