Aktualności

Sport paralimpijski w „Krainie wyobraźni”, czyli Dzień Dziecka w kancelarii premiera

Kubie najbardziej podobała się siatkówka na siedząco, Adzie strzelectwo laserowe, Antkowi wiosła, a Oli jeżdżenie na wózku. Każdy znalazł coś dla siebie na Pikniku Paralimpijskim, który w niedzielę, 31 maja 2026 r., był częścią „Krainy wyobraźni” w ogrodach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Tradycyjnie już z okazji Dnia Dziecka prawdziwe tłumy młodych ludzi przyjechały wraz z rodzicami przeprowadzać eksperymenty naukowe, brać udział w kreatywnych warsztatach czy wreszcie podejmować sportowe wyzwania. Także te paralimpijskie.

Karabin nie wytrzymał

W niedzielę przez strefę Polskiego Komitetu Paralimpijskiego przewinęło się niemal tysiąc dzieci. Jednym z nich była Ada.

– Bardzo fajnie było, pograliśmy sobie teraz w badmintona – mówiła pełna emocji. – Fajne było strzelectwo. Umiem strzelać z łuku, a to jest na podobnej zasadzie. Tu jest strzelanie na słuch, że jak pika, to wtedy naciskasz, strzelasz i zapala się lampeczka.

Niejako tradycyjnie do stanowiska, na którym można było postrzelać z laserowego karabinu, kolejka była najdłuższa. Próby odbywały się w pozycji leżącej, a więc takiej, w której strzały oddają parabiathloniści.

– Każdy chce popróbować strzelania. Tyle mieliśmy osób, że karabin nie wytrzymał i się rozładował. Musieliśmy polecieć do samochodu po drugi – uśmiechał się Piotr Garbowski.

To doświadczony parabiegacz narciarski, trzykrotny paralimpijczyk, który przez długie lata uprawiał także parabiathlon i używał takiego karabinu. 31 maja przyjechał do Warszawy, by instruować dzieci, ale i ich rodziców, jak strzela się „na słuch”. Każdy mógł się położyć i oddać pięć strzałów.

– Nie ma się nawet kiedy wody napić, bo cały czas kolejka stoi. Gorzej niż na trasie biegowej, bo trzeba cały dzień klęczeć przy tym karabinie – śmiał się Piotr Garbowski. – Ale niektórzy są bardzo ciekawi, pytają, do czego są te słuchawki. Myślą, że chronią przed hukiem. Po niektórych widać za to, że mieli do czynienia z karabinem, bo potrafili się położyć i utrzymać pozycję. Był jeden dorosły, który trafił wszystkie strzały, była też jedna dziewczynka, która dała sobie pomóc i też miała pięć „zielonych” prób.

Ludzi coraz więcej

– Już pod koniec trochę zmęczony byłem, ciężko było – przyznał Antek, opowiadając o swoich zmaganiach na trenażerze wioślarskim.

Najbardziej podobało mu się jednak właśnie to ćwiczenie, choć swoich sił próbował w kilku dyscyplinach. Motywacją była możliwość zebrania czterech pieczątek w małej książeczce, którą dostawało się przy wejściu do strefy paralimpijskiej. Każdą otrzymywało się po ukończeniu jednego z paralimpijskich wyzwań, a wypełnioną książeczkę można było zamienić na worek gadżetów.

– W strefie paralimpijskiej były też badminton, siatkówka na siedząco, chodzenie w opasce na oczach, jak osoba niewidoma, z białą laską – wymieniała pani Karolina, mama Antka. – Jesteśmy bardzo zadowoleni, popieramy takie akcje.

Chodzenie z białą laską i opaską na oczach odbywało się w strefie dostępności, zorganizowanej dla PKPar przez Fundację Polska Bez Barier. Tam także można było na wózku pokonać niewielki próg. Z kolei strefę parabadmintona obsługiwał Bartłomiej Mróz, paralimpijczyk, od wielu lat nasz czołowy zawodnik, a także osoba, dzięki której dyscyplina ta dynamicznie się w Polsce rozwija.

– Z roku na rok na pikniku jest coraz więcej ludzi, widać, że zabawa jest na pełnych obrotach – podkreślał. – Pogoda dopisuje, nie pada, nie jest za gorąco, czyli idealnie na aktywności sportowe.

Badminton jest dyscypliną, w której dość szybko można osiągnąć poziom gry, który daje przyjemność i satysfakcję. Dotyczy to także osób z różnymi niepełnosprawnościami – zgodnie z hasłem propagowanym przez Bartłomieja Mroza: „Zaserwuj niepełnosprawności badmintona”. Podczas pikniku zaserwować lotkę mógł każdy.

– Poziom uczestników jest całkiem dobry, tym bardziej, że spotykam osoby, które nigdy nie próbowały, niektórzy nawet pytali, co to jest ten badminton, bo nigdy o nim nie słyszały – mówił Bartłomiej Mróz. – Widzę uczestników, którzy wracają do nas, więc to też nas cieszy, że badminton, jak i cały sport paralimpijski, zaraża i chce się go spróbować jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz.

Ciężej się gra

Dzieci wracały też na inne stanowiska, choćby po to, by ponownie przejść trasę z zasłoniętymi oczami i białą laską czy sprawniej pokonać przeszkodę na wózku.

– Dla mnie najciekawszy był ten wózek – zdecydowanie stwierdziła Ola, która na piknik przyszła z bratem Kubą i mamą. – Na początku nie wiedziałam, jak to się robi, ale za drugim razem było już lepiej.

– Fajnie było! – dodał Kuba. – Ale dla mnie najciekawsza była chyba siatkówka na siedząco. Trudniej jest niż na stojąco. Bez sprawniejszego ruchu ciężej się gra.

– Ta siatkówka na siedząco mnie zdziwiła, szczerze mówiąc, bo nie spotkałam się z nią wcześniej – mówiła ich mama, Karina.

Jedną z osób, które na niewielkim boisku prezentowały chętnym piłkę siatkową na siedząco, była Katarzyna Prusicka, reprezentantka Polski w tej dyscyplinie, zawodniczka IKS Warsaw Wings.

– Troszkę ciężko jest u dzieci z siedzeniem w miejscu, ale dajemy radę, jest bardzo fajnie – śmiała się. – W naszej dyscyplinie w mistrzostwach Polski mogą grać z nami osoby pełnosprawne, więc ta siatkówka na siedząco jest grą bardzo integracyjną. Owszem, ciężko jest się przestawić ze stojącej siatkówki na siedzącą, ale jeżeli ktoś ćwiczy, trenuje, to naprawdę można sobie poradzić. Trzeba troszkę wypracować palce, skoordynować ruchy, ale jest to możliwe nawet dla początkujących, dlatego zachęcam i zapraszam. To świetna gra i fajna zabawa.

Siatkówki na siedząco, ale i innych dyscyplin spróbował m.in. Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki.

– To jest coś pięknego – podkreślił. – Jest Dzień Dziecka i dzieciaki razem z rodzicami, bo to jest najważniejsze, aktywnie spędzają czas, poznają różne dyscypliny, mają szansę być przy naszych medalistach, mistrzach. Przepiękna atmosfera, czuć takiego prawdziwego ducha sportowego i wielką pasję. Naprawdę wspaniale!

**

Projekt Polskiego Komitetu Paralimpijskiego „Pikniki Paralimpijskie – Zbliżamy Ludzi Przez Sport” jest współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dofinansowany został ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, których dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki, a także przez Grupę LUX MED.

Lista kolejnych Pikników Paralimpijskich opublikowana jest na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...