– Z hobby, z pasji sport stał się moją pracą. Mogę realizować się w tym, co kocham, czyli jeździć na nartach – mówi Michał Gołaś. – Jak byłem młodszy, to oglądałem z kolegami zawody pucharu świata i każdy z nas marzył o tym, by też móc startować i robić to zawodowo. Z tych wszystkich osób zostałem tylko ja.
Miał 3 latka, gdy na stok zaprowadził go tata, też Michał, który kiedyś trenował i startował, odnosząc sukcesy w sporcie akademickim. Michał junior pamięta, że od razu mu się to spodobało. Tak samo jak treningi w klubach, które rozpoczął po paru latach pod okiem Dariusza Ryskali, a potem Karola Miśkowca. Z rodzinnego Krakowa w góry daleko nie jest, żeby przedłużyć sezon zaczęły się też jednak wyjazdy zagraniczne.
– Nie trzeba mnie było zmuszać, zawsze byłem chętny do jeżdżenia na nartach – podkreśla. – Dzięki tej pasji wytrwałem, bo gdy moja wada wzroku się rozwinęła, to nie miałem już szans wygrywać z rówieśnikami. Ale właśnie to zamiłowanie do sportu było silniejsze.
Dość późno dowiedział się o rywalizacji sportowej osób słabowidzących. Nigdy wcześniej nie patrzył na siebie jak na osobę z niepełnosprawnością.
– Dla mnie niepełnosprawna to była osoba na wózku czy po amputacji – przyznaje. – Ja byłem po prostu osobą z wadą wzroku. Nie miałem świadomości, że osoby, które mają słaby wzrok, biorą udział w zawodach. Gdybym wiedział i trafił do kadry choćby o rok wcześniej, to mógłbym startować już na igrzyskach w Pekinie.
Miał 16 lat, gdy jego tata zupełnie przypadkiem trafił na Facebooku na informację o naborze do alpejskiej kadry paralimpijskiej. Michał pomyślał, że może w końcu zacząć rywalizować na równych zasadach. Spróbował, jednak jazda z przewodnikiem nie od razu przypadła mu do gustu. Przecież przez całe życie startował samodzielnie. Dał się jednak namówić i pod koniec zimy 2021 roku rozpoczął treningi, a potem starty z przewodnikiem – najpierw krótko jeździł z Magdaleną Kłusak, trenerką, siostrą szkoleniowca kadry, a potem pojawił się Kacper Walas.
Nie ma podręcznika
To w zasadzie rówieśnik Michała Gołasia, tak jak i on od dzieciństwa związany z nartami. Kacper ledwo nauczył się chodzić, a już mama zabrała go na stok. Niedaleko domu w Bukowinie Tatrzańskiej był wyciąg i tak w wieku 2 lat zaczęła się narciarska pasja. Potem już poszło: od 4. roku życia szkółka, pierwsze zawody, liga narciarska, puchar Polski, wyjazdy zagraniczne, pierwsze punkty FIS. Szybko jednak okazało się, że bardziej profesjonalna kariera to zupełnie inna skala kosztów.
– Myślałem wtedy o końcu jeżdżenia – przyznaje Kacper. – Głównie przez pieniądze, bo to jest drogie hobby. Nie pojawiałem się wysoko w rankingach, więc finansowania nie miałem.
Nie było funduszy, żebym jeździł na zawody. Myślałem wtedy bardziej, żeby pójść do jakiejś roboty.
Jego trener, Marek Kłusak, namówił go jednak na pozostanie w sporcie, choć w nieco innej roli. Syn Marka, Michał, obecny szkoleniowiec kadry paraalpejczyków, szukał dobrego przewodnika dla młodego, obiecującego Michała Gołasia.
Sport osób z niepełnosprawnościami nie był Kacprowi obcy. Już wcześniej poznał na treningach naszych czołowych paraalpejczyków – Andrzeja Szczęsnego czy Igora Sikorskiego. Nie spodziewał się jednak, że wkrótce dostanie propozycję asystowania na stoku.
Teraz w kadrze paralimpijskiej czuje się jak u siebie. Na początku miał jednak trochę wątpliwości. Nie ma przecież podręcznika dla przewodników osób z niepełnosprawnością wzroku. Wszystko jest do wypracowania samodzielnie.
– Trzeba się po prostu zgrać – podkreśla Kacper. – Tak naprawdę obaj byliśmy obcy w tym świecie, nie znaliśmy komend, nie wiedzieliśmy, co musimy gadać do siebie, jak współpracować. Ale ogarnęliśmy to po swojemu i sam fakt, że w pierwszym roku potrafiliśmy wywalczyć na międzynarodowych zawodach parę medali, pokazał nam, że może być naprawdę fajnie.
Krótkie komendy
Kacper musiał się nauczyć mniej agresywnej jazdy, zupełnie inną linią. Nie może bowiem trącać tyczek – głównie dlatego, że problem będzie miał jadący za nim Michał. Komunikują się na stoku za pomocą interkomu. To przeważnie krótkie komendy, na nic więcej nie ma czasu. Kacper podaje więc nazwy tzw. figur, czyli konfiguracje ustawień tyczek, albo informuje o zmianie ukształtowania terenu. Michał z kolei głównie kontroluje odległość – mówi, kiedy przewodnik powinien przyspieszyć, a kiedy zwolnić. To ważnie nie tylko dla płynności jazdy – zbytnie oddalenie się od siebie grozi dyskwalifikacją.
– Odległość między nami zależy od konkurencji, na przykład w slalomie optymalny dystans to jedna do półtorej tyczki. Jest kluczowy, bo im będziemy bliżej siebie, tym przeważnie lepsza jest jazda, plus jak jesteśmy za daleko, to gorzej Kacpra widzę – tłumaczy Michał. – Mam problem z widzeniem na odległość, zwłaszcza szczegółów, detali. Jak jest złe światło, to mam kłopot z ostrością. Gdy jest więc ciemno, to słabo widzę na przykład tyczki, bo zlewają się z niebem i ze śniegiem. Słabo też widzę podłoże, nie wiem do końca, po czym jadę. A jak jest słońce, dobry kontrast, to od razu jeździ mi się lepiej.
Wrodzona wada wzroku ma swoje konsekwencje w życiu codziennym. Całą podstawówkę Michał spędził z lornetką, by dojrzeć z ławki to, co nauczyciele piszą na tablicy. Fotografował kartki podręczników, by potem je sobie powiększać na tablecie. Zdaje sobie też sprawę, że obecnie w Polsce miałby problem ze zrobieniem prawa jazdy. Rywalizację sportową odbiera jednak nieco inaczej.
– Na świecie jest mnóstwo osób niepełnosprawnych, a pewnie jeszcze więcej tych, którzy mają jakieś wady wzroku, słabo widzą. Mogę więc zostać najlepszym spośród osób z wadami wzroku z całego świata – zaznacza.
Warto tu dodać, że w grupie osób z niepełnosprawnością wzroku zawodnicy są podzieleni na cztery (jeszcze niedawno: trzy) klasy, zależnie od możliwości wzrokowych. Niewidomi i słabowidzący paraalpejczycy walczą jednak o jeden komplet medali w każdej z konkurencji (od slalomu po zjazd), a końcowy wynik powstaje po przeliczeniu rzeczywiście osiągniętych czasów przez odpowiedni współczynnik danej klasy. O sukcesy nie jest więc wcale tak łatwo.
24 razy na podium
Michał z Kacprem przebojem wdarli się jednak do kadry paraalpejczyków, z miejsca stając się faworytami do medali międzynarodowych imprez. Już w listopadzie 2021 roku zdobyli dwa brązowe medale w slalomie w zawodach pucharu Europy. Przełomowe okazały się jednak zawody pucharu świata w St. Moritz w Szwajcarii niecały miesiąc później. Michał z Kacprem zajęli tam trzecie miejsce slalomie gigancie. W styczniu 2022 roku pojechali do Norwegii na swoje pierwsze mistrzostwa świata, gdzie w superkombinacji (składającej się z jednego przejazdu supergiganta i slalomu), slalomie i slalomie równoległym zajęli czwarte miejsca. Zabrakło niewiele, by niemal z marszu pojechali na zimowe igrzyska paralimpijskie do Pekinu.
– Nie dopuścili nas przez obowiązujące wtedy przepisy – wspomina Michał. – To był mocny cios, najgorszy moment mojej kariery, bo trenowaliśmy i przygotowywaliśmy się w zasadzie do wyjazdu. Ale pomyślałem sobie, że mam cztery lata, żeby przygotować się na kolejne igrzyska.
Od kolejnego sezonu Michał z Kacprem na stałe zagościli na podium zawodów pucharu świata. Warto bowiem wiedzieć, że w paranarciarstwie alpejskim w grupie zawodników z niepełnosprawnością wzroku medalami nagradza się wysiłek zarówno zawodnika, jak i przewodnika. W styczniu 2023 roku Michał i Kacper w szwajcarskim Veysonnaz razem po raz pierwszy stanęli na najwyższym stopniu podium w zawodach pucharu świata. Triumfowali w slalomie gigancie. Jeszcze w tym samym miesiącu w superkombinacji wywalczyli brązowy medal mistrzostw świata w Espot w Hiszpanii.
Łącznie do tej pory nasi reprezentanci 24 razy stali na podium zawodów pucharu świata. Rok temu zdobyli też dwa złote medale w supergigancie i slalomie gigancie podczas 32. Zimowej Uniwersjady w Turynie (Michał studiuje na kierunku sport w szkolnym wychowaniu fizycznym na Akademii Kultury Fizycznej w Krakowie), a na kolejnych mistrzostwach świata w słoweńskim Mariborze wywalczyli dwa brązy – w slalomie i slalomie gigancie. Specjalizują się właśnie w tych dwóch konkurencjach technicznych. Jechali już wprawdzie po stoku ok. 130 km/h, ale konkurencji szybkościowych nie ma gdzie w Polsce trenować.
– Ja i tak wolę takie dynamiczne skręty, jak w slalomie, to ciekawsze, niż taka jazda „na krechę” – uśmiecha się Michał.
Z zimowych na letnie
To właśnie od konkurencji szybkościowych zaczyna się program paranarciarstwa alpejskiego na igrzyskach w Mediolanie-Cortinie. Slalomy są zaplanowane w drugiej części. Michał śmiejąc się prosi więc, by kibice nie skreślali go, gdy w pierwszym starcie nie zobaczą go na podium. Zarówno jednak on, jak i jego przewodnik są podekscytowani perspektywą walki o medale na igrzyskach paralimpijskich.
– Nigdy nie myślałem, że będę na tyle wysoko, żeby pojechać na jakiekolwiek igrzyska – przyznaje Kacper. – Dzięki temu, że jeżdżę z Michałem, mogę to osiągnąć. To jest dla mnie coś niesamowitego.
Obaj wiele igrzyskom poświęcają. W sezonie zimowym w domach są raczej gośćmi. Zresztą i w lecie trudno im usiedzieć w miejscu. Lubią kolarstwo – Kacper górskie, Michał szosowe. To przy okazji świetny trening uzupełniający.
– Na tę chwilę są narty, na których chcę jak najwięcej osiągnąć, ale gdzieś tam z tyłu głowy mam plan, żeby też kiedyś spróbować pojechać w innej dyscyplinie na letnie igrzyska – mówi Michał tajemniczo. – Ale na razie w stu procentach skupiam się na nartach. Przede mną igrzyska i to jest numer jeden.
Zdjęcia: Bartłomiej Zborowski












Brisbane 2032
Los Angeles 2028
Paryż 2024
Tokio 2020
Rio de Janeiro 2016
Londyn 2012
Pekin 2008
Ateny 2004
Sydney 2000
Atlanta 1996
Nowy Jork/Stoke Mandeville 1984
Arnhem 1980
Toronto 1976
Heidelberg 1972
Milano Cortina 2026
Pekin 2022
PyeongChang 2018
Sochi 2014
Vancouver 2010
Turyn 2006
Salt Lake City 2002
Nagano 1998
Lillehammer 1994
Albertville 1992
Innsbruck 1988
Blind football
Boccia
Goalball
Koszykówka na wózkach
Parabadminton
Parajudo
Parakajakarstwo
Parakolarstwo
Paralekkoatletyka
Parałucznictwo
Parapływanie
Parastrzelectwo
Paraszermierka
Parataekwondo
Paratenis stołowy
Paraujeżdżenie
Parawioślarstwo
Podnoszenie ciężarów
Rugby na wózkach
Siatkówka na siedząco
Tenis na wózkach
Paratriathlon
Paracurling
Parahokej
Parabiathlon
Paranarciarstwo alpejskie
Paranarciarstwo biegowe
Parasnowboard