Drużyna Polskiego Komitetu Paralimpijskiego w składzie: Alan Ogorzałek, Rafał Szumiec i Joanna Mazur-Dziedzic (z przewodnikiem Marcinem Kęsym) wygrała rywalizację triathlonowych sztafet mieszanych 5150, czyli jedną z konkurencji w ramach zawodów Enea IRONMAN 70.3 Gdynia.
„Anything is possible” – głosi hasło zawodów z cyklu Enea IRONMAN 70.3. Akurat paralimpijczyków nie trzeba do niego specjalnie przekonywać. Dlatego kolejny już raz sportowcy z niepełnosprawnościami wzięli udział w sztafetach 5150, w których trzyosobowe drużyny do pokonania mają dystans olimpijski – 1,5 km w wodzie, 40 km na rowerze i 10,6 km biegiem.
Efekt? Jedna z drużyn Polskiego Komitetu Paralimpijskiego wygrała 19 lipca 2026 r. w Gdyni rywalizację wśród sztafet mieszanych!
Pierwsze takie złoto
Zwiastunem świetnego wyniku był występ Alana Ogorzałka, paralimpijczyka z Tokio 2020 i Paryża 2024, jednego z czołowych polskich parapływaków młodego pokolenia. To medalista mistrzostw świata i Europy na dystansie 400 m stylem dowolnym. Tym razem do przepłynięcia miał 1,5 km w wodach Zatoki Gdańskiej.
– Do tej pory tylko raz startowałem na wodach otwartych, choć tam był dystans 3 km – podkreślił. – Jednak pierwszy raz płynąłem w piance neoprenowej, a ona wysoko trzyma całe ciało na wodzie, więc od razu po starcie wystarczyło ruszać rękami i nogami, żeby w miarę szybko płynąć.
Było znacznie lepiej, niż „w miarę szybko”. Czas Alana Ogorzałka, 19 minut i 27 sekund, był najlepszy w całej, 50-osobowej stawce. Kolejny zawodnik był o ponad cztery minuty wolniejszy.
– Członkowie mojej sztafety śmiali się, że to wszystko dzięki piance – uśmiechał się Alan.
Przyznał jednak, że kilka rzeczy chętnie by poprawił, bo nie do końca jest z tego świetnego czasu zadowolony. Chętnie weźmie więc udział w kolejnych tego typu wyzwaniach.
– Wydaje mi się, że pełny triathlon nie jest dla mnie, ale jeśli chodzi o sztafety i samo pływanie na wodach otwartych, to bardzo mi się to spodobało – przyznał. – Gdy dostałem pierwszy telefon z propozycją udziału, to nie byłem pewny, czy startować, ale cieszę się, że dałem się przekonać, bo jest to przygoda, którą będę pamiętał.
Motywująco działa też osiągnięty przez zespół wynik, czyli pierwsze miejsce wśród sztafet mieszanych i czwarty czas w klasyfikacji generalnej.
– Z tego, co wiem, to jesteśmy pierwszą sztafetą złożoną z osób niepełnosprawnych, która wywalczyła złoto – podkreślił.
Trochę powrót
– Mieliśmy dobrego pływaka. Alan zrobił najlepszy czas spośród wszystkich zawodników i od początku fajnie ustawiło to rywalizację – stwierdził Rafał Szumiec.
To członek kadry narodowej w parakolarstwie szosowym, trzykrotny paralimpijczyk. Reprezentował Polskę podczas igrzysk w Vancouver 2010 i Soczi 2014 w paranarciarstwie alpejskim, a także w Tokio 2020 w parakolarstwie szosowym. Na co dzień aktywnie promuje tę ostatnią dyscyplinę, szczególnie kolarstwo ręczne, wśród osób z niepełnosprawnościami, oraz prowadzi klub VeloAktiv Kraków, w którym szkoli kolejne pokolenia zawodników.
Jego zadaniem była 40-kilometrowa trasa rowerowa po Gdyni i okolicach. Trzeba przyznać, dość wymagająca.
– Mieliśmy taki prawie czterokilometrowy podjazd, który z czasem robił się coraz bardziej stromy – opowiadał Rafał. – W porównaniu do zwykłego roweru, na handbike’u na podjazdach dużo tracimy. Im więcej podjazdów, tym trudniej jest rywalizować z pełnosprawnymi kolarzami. Na płaskich odcinkach to się trochę wyrównuje, bo mamy lepszą pozycję aerodynamiczną i przy mniejszej mocy, którą generują ręce, jesteśmy więc w stanie rywalizować z prędkością zwykłego roweru.
To już kolejna sztafeta triathlonowa, w której wziął udział Rafał Szumiec.
– Lubię te zawody, lubię ten rodzaj rywalizacji i wspólne starty z pełnosprawnymi kolarzami, dlatego jak jest okazja, to chętnie biorę w tym udział – tłumaczył. – Kiedyś, jeszcze jako pełnosprawny zawodnik, startowałem w jakichś tam mniejszych zawodach triathlonowych. Jest to więc dla mnie trochę powrót. Jest to też na pewno świetna promocja sportu paralimpijskiego. Pokazanie, że to nie jest jakaś zabawa, tylko rywalizacja na naprawdę wysokim poziomie sportowym.
Sport jest jeden
Zwycięską sztafetę zakończył bieg Joanny Mazur-Dziedzic, razem z przewodnikiem Marcinem Kęsym. Joanna to trzykrotna paralimpijka, mistrzyni świata na 1500 m wśród osób niewidomych, a także wielokrotna mistrzyni Europy w biegach średnich, znana też jako zwyciężczyni jednej z edycji „Tańca z gwiazdami”. Z Marcinem współpracują od 2025 roku, mają na koncie m.in. medal mistrzostw świata.
– Słyszeliśmy, co zrobił Alan, więc nie mogliśmy być gorsi – podkreśliła. – Pokonał przecież wszystkich, Rafał na handbike’u też świetnie pojechał, choć trasa nie była dla niego łatwa. Nie chciałam dać plamy, więc ciągnęłam mojego przewodnika, żebyśmy biegli szybciej, a on mnie uspokajał całą trasę, żeby spokojnie, że trener prosił, żeby za bardzo nie szaleć. Ale jak słyszałam, że ktoś jest przed nami, to przyspieszałam, żeby go wyminął, żeby już nikogo przed nami nie było. To był instynkt, natomiast bieg bardzo mi się podobał, to świetna przygoda.
Joanna pierwszy raz wystartowała w biegu ulicznym. Żartowała nawet, że bardziej jej się to podobało niż bieżnia. Zwłaszcza atmosfera, wzajemne wspieranie się zawodników, doping kibiców na trasie.
– Wszystkim bili brawo, ale jak zobaczyli, że biegniemy razem, połączeni opaską, to doping był jeszcze większy. Były brawa, okrzyki – opowiadała. – To było bardzo miłe.
Joanna i Marcin do pokonania ulicami Gdyni mieli zdecydowanie większy dystans niż na zawodach lekkoatletycznych. To w końcu prawie 11 km. Byli jednak przygotowani, biegają tyle na treningach. Tym razem pobiec trzeba było jednak nieco mocniej.
– Zawodnicy na tyle wymieszali się na trasie, że podczas biegu nie wiedziałam nawet, na którym jesteśmy miejscu – tłumaczyła Joanna. – Dopiero jak dobiegliśmy, sprawdzono w aplikacji i okazało się, że jesteśmy na pierwszy miejscu!
Zawodniczka zadeklarowała, że nie jest to jej ostatni raz w takiej rywalizacji. Zwłaszcza po takim wyniku, osiągniętym w rywalizacji z zawodnikami pełnosprawnymi.
– Sport jest jeden. My mamy jakieś niepełnosprawności, ale to nie powinno skutkować zastanawianiem się, czy damy radę rywalizować w tym czy innym sporcie – podkreśliła. – Po prostu trzeba próbować, na miarę swoich aktualnych możliwości. I cieszyć się tym.
Dwudniowy piknik
Na starcie stanęły jeszcze dwie sztafety Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. One także uzyskały świetne wyniki. 11. miejsce wśród sztafet mieszanych i 22. w klasyfikacji generalnej zajęła ekipa w składzie: Alicja Giedryś, Witold Misztela i Alicja Jeromin, natomiast na 22. miejscu wśród sztafet mieszanych i 36. w „generalce” zakończyli rywalizację Gabriel Kowalski, Paweł Sochaj i Magdalena Mozgała. Zawody ukończyło łącznie 49 sztafet.
Rywalizacji w ramach Enea IRONMAN 70.3 Gdynia towarzyszyło wydarzenie z cyklu „Pikniki Paralimpijskie – Zbliżamy Ludzi Przez Sport”. W sobotę i niedzielę (18-19 lipca) od godz. 10 do 17 na Plaży Miejskiej w Gdyni można było porozmawiać ze sportowcami z niepełnosprawnościami i pod ich okiem spróbować swoich sił w różnych dyscyplinach paralimpijskich.











Foto: IRONMAN Poland
Brisbane 2032
Los Angeles 2028
Paryż 2024
Tokio 2020
Rio de Janeiro 2016
Londyn 2012
Pekin 2008
Ateny 2004
Sydney 2000
Atlanta 1996
Nowy Jork/Stoke Mandeville 1984
Arnhem 1980
Toronto 1976
Heidelberg 1972
Milano Cortina 2026
Pekin 2022
PyeongChang 2018
Sochi 2014
Vancouver 2010
Turyn 2006
Salt Lake City 2002
Nagano 1998
Lillehammer 1994
Albertville 1992
Innsbruck 1988
Blind football
Boccia
Goalball
Koszykówka na wózkach
Parabadminton
Parajudo
Parakajakarstwo
Parakolarstwo
Paralekkoatletyka
Parałucznictwo
Parapływanie
Parastrzelectwo
Paraszermierka
Parataekwondo
Paratenis stołowy
Paraujeżdżenie
Parawioślarstwo
Podnoszenie ciężarów
Rugby na wózkach
Siatkówka na siedząco
Tenis na wózkach
Paratriathlon
Paracurling
Parahokej
Parabiathlon
Paranarciarstwo alpejskie
Paranarciarstwo biegowe
Parasnowboard