Aktualności

Grad medali i kwalifikacja na igrzyska w ostatnim dniu parastrzeleckich mistrzostw świata!

Ostatni dzień Mistrzostw Świata w Parastrzelectwie Sportowym 2026, które w dniach 10-15 września odbywały się w koreańskim Changwon, obfitował w polskie medale. W rywalizacji zawodników z niepełnosprawnością wzroku złoto zdobył Bogusław Rutkowski, srebro Barbara Moskal, a w drużynie wspólnie z Grzegorzem Kłosem dołożyli złoto. Kolejna drużyna – w karabinowej konkurencji R6 – także wywalczyła złoty medal, indywidualnie zaś Marek Dobrowolski sięgnął po brąz, który oznacza jednocześnie pierwszą kwalifikację dla Polski na igrzyska paralimpijskie w Los Angeles w 2028 r.

W konkurencji R6 karabin leżąc na dystansie 50 m (mix SH1) wzięło udział troje naszych zawodników. Emilia Babska, brązowa medalistka sprzed dwóch dni, zakończyła kwalifikacje na 15. miejscu, Emilia Trześniowska na 10., natomiast Marek Dobrowolski na pierwszym.

– Skończyłem na tym pierwszym miejscu, mimo że nie było to jedno z lepszych strzelań – opowiada Marek Dobrowolski. – Wynik był wysoki i można go uznać za satysfakcjonujący, ale widziałem, gdzie można było jakieś strzały „podciągnąć”. Zawsze można gdzieś punkcik czy dwa dorzucić, żebym to ja był tym króliczkiem, którego gonią.

Bilet do LA

W finale wynik liczy się od zera, wszyscy startują z czystym kontem.

– Wygra ten, kto opanuje emocje, utrzyma nerwy, tętno – tłumaczy nasz zawodnik. – U mnie w finale było tak, że bardzo ładnie „siedziałem” w środku tarczy, ale czułem niestety, że nogę mi zaczyna spinać i dwa strzały odskoczyły trochę dalej. Ale nie ma się co dziwić, skoro tutaj mamy codziennie prawie 30 stopni. To jednak spowodowało, że mam brązowy medal, a nie srebrny. Może też zmęczenie po tylu dniach zawodów i jednak świadomość wejścia do finału z pierwszego miejsca? Wiadomo, że to siedzi w głowie, wchodzi więc tętno, lekki stres, no i trzeba to opanować.

Udało mu się opanować i skończył z brązowym medalem, jedynie za Szwedką Anną Benson i Radoslavem Malenovskym ze Słowacji.

– To mój pierwszy indywidualny medal mistrzostw świata – mówi Marek Dobrowolski. – Po prostu dzisiaj czułem, że to jest mój dzień. A przy okazji od razu zdobyłem bilet do LA – śmieje się.

Tak naprawdę nie jest to kwalifikacja imienna, lecz dla Polski na igrzyska paralimpijskie w Los Angeles, przeznaczona dla mężczyzny, jednak Marek Dobrowolski nie ma na razie w kraju mocnych konkurentów. Na pewno natomiast jest to pierwsza kwalifikacja dla Polski na igrzyska w 2028 roku w jakiejkolwiek dyscyplinie.

To jednak nie wszystko. Łączne wyniki z kwalifikacji Dobrowolskiego, Trześniowskiej i Babskiej dały złoty medal w rywalizacji drużyn, a przy okazji zdobyte przez nich równe 1858 punktów to nowy rekord Polski.

– Pokonaliśmy taką potęgę, jak Chiny. Korea też była za nami – podkreśla Marek.

Batalia w finale

Złoty medal zdobyła też drużyna w składzie: Barbara Moskal, Bogusław Rutkowski, Grzegorz Kłos w konkurencji VIP karabin pneumatyczny leżąc na dystansie 10 m (mix SH-VI). Nie mogło być inaczej, skoro cała trójka zakwalifikowała się do ośmioosobowego finału.

– Po to trenujemy, żeby osiągać jak najlepsze wyniki – mówi skromnie Bogusław Rutkowski.

Dwa dni temu zdobył już srebrny medal w konkurencji VIS, czyli karabinie pneumatycznym stojąc. Tym razem w bezpośredniej walce o złoto rywalizował z Barbarą Moskal.

– W finale była prawdziwa batalia – opowiada Bogusław. – Wymienialiśmy się z nią miejscami. A to Basia objęła prowadzenie, a to znowu ja wróciłem na pierwsze miejsce.

Barbara Moskal to do tej pory nasza najbardziej utytułowana zawodniczka wśród osób z niepełnosprawnością wzroku. Do niej zresztą należy rekord świata, którego o mało co w finale nie straciła. Bogusław zakończył rywalizację z wynikiem 247,7 pkt.

– Zabrakło mi jednej dziesiątej punktu do rekordu świata i dwóch dziesiątych, żeby go pobić – mówi. – Poziom jest wysoki, ale zawsze można coś zrobić lepiej. Dla przykładu, podczas kwalifikacji miałem trochę problem z ułożeniem ręki. Wynik nie był dla mnie zadowalający, bo na co dzień strzelam więcej, ale w finale skorygowałem to i – jak widać – udało się.

Złoto i srebro indywidualnie to dla Bogusława Rutkowskiego zdecydowanie najlepsze wyniki w karierze. Ta zresztą trwa dość niedługo, trenuje dopiero cztery lata. Zaczęło się trochę przypadkiem.

– Byłem kiedyś z naszym klubem olsztyńskim na obozie sportowym, no i tam było strzelectwo – opowiada. – Postrzelałem sobie trochę i już na samym początku w miarę dobrze mi to wychodziło. Potem przez parę lat jakoś mi było nie po drodze do tego Olsztyna, bo też zapomniałem o tej dyscyplinie, ale w końcu mi się przypomniało, przyszedłem do klubu i zacząłem strzelać już bardziej zawodowo.

Jego zdaniem, najważniejsza w dobrym strzelaniu jest powtarzalność. Najlepiej, żeby każde złożenie było identyczne. Bardzo liczy się także dobra współpraca z asystentką, którą w jego przypadku była Ksenia Borko.

– To moje pierwsze mistrzostwa świata i ogromny sukces, jestem bardzo zadowolony – mówi Bogusław i zaraz dodaje: – Ale pracujemy dalej.

Fot. Adam Dobosz oraz PZSN „Start”

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...