Aktualności

Debiut Radosława Fica na mistrzostwach Europy w paraszermierce. „Zachęcam innych, by wyjść i spróbować”

– Chciałbym zachęcić osoby niepełnosprawne, które mają 20, 30 czy 40 lat i mówią: „to nie dla mnie, nie warto”, żeby wyjść i spróbować – mówi Radosław Fic. Właśnie zadebiutował na mistrzostwach Europy w paraszermierce, które w dniach 6-11 października 2026 r. odbywają się w Cardiff.

W swoim debiucie na mistrzostwach Europy Radosław Fic zajął szóste miejsce. W turnieju szpady kat. C w grupie wygrał jedną walkę, natomiast w ćwierćfinale lepszy okazał się Serhij Szeptycki z Ukrainy. Późniejszy wicemistrz pokonał Polaka 15:6.

– Pierwszy raz jestem na mistrzostwach Europy, nigdy wcześniej nie wyjeżdżałem na zawody takiej rangi – mówił Radosław Fic. – Nie ukrywam, że trochę jestem zawiedziony, bo nastawiałem się, że co najmniej trzy walki w grupie wygram. Wydaje mi się, że zabrakło mi troszkę koncentracji, szczególnie na samym początku, bo te walki w grupach, te „piątki” wymagają maksymalnego skupienia.

Jego przygoda z paraszermierką zaczęła się mniej więcej 5 lat temu.

– Od stosunkowo niedawna poruszam się na wózku, miałem wypadek w 2020 roku, dokładnie 11 września – opowiadał. – Intensywna rehabilitacja w domu nie przynosiła takich skutków, na jakie liczyłem. Nie ukrywam, że było mi bardzo ciężko, wtedy jednak jakimiś swoimi kanałami dotarł do mnie trener Grzegorz Pluta. Dla mnie to jest człowiek magnes, który wyławia osoby, wyciąga je do klubów. Z tego, co mi wiadomo, do naszej Legii czy do zaprzyjaźnionego klubu Szermierka Wołomin nikt nie trafił z przypadku.

Grzegorz Pluta to utytułowany paraszermierz, czterokrotny uczestnik igrzysk, mistrz paralimpijski z Londynu w 2012 r. To on przed laty podobnie mocno pracował nad Michałem Dąbrowskim, nieżyjącym już dwukrotnym medalistą igrzysk w Paryżu w 2024 r.

– Jestem bardzo wdzięczny Grzegorzowi, że do mnie dotarł, nie odpuścił i wciągnął mnie – podkreślił Radosław Fic. – Choć na samym początku szermierkę traktowałem jako najlepszą formę rehabilitacji, jakieś dwa lata temu poczułem, że chcę czegoś więcej. Nie jestem najmłodszym zawodnikiem ani w kadrze, ani na mistrzostwach, ale czuję ogromną satysfakcję z tego, że tutaj jestem. Chciałbym więc zachęcić osoby niepełnosprawne, które mają 20, 30 czy 40 lat i mówią: „to nie dla mnie, nie warto”, żeby wyjść i spróbować.

Każdy punkt jak zwycięstwo

Ósme miejsce w turnieju florecistek kat. B zajęła Sara Rogowska. W 1/8 finału pokonała Iris Tenkink z Holandii 15:14, później trafiła jednak na utytułowaną Andreę Mogoș, reprezentującą Włochy, późniejszą złotą medalistkę. Polka przegrała 7:15.

– Ta pierwsza walka to był ogrom emocji – mówiła Sara Rogowska. – Bardzo na początku przegrywałam, do przerwy było 8:2 dla rywalki. Wiedziałam, że muszę tę walkę uspokoić. Powoli, małymi krokami robić swoje akcje i zdobywać kolejne punkty. Tak doszłam do wyniku 15:14 i wygrałam. W kolejnej walce zabrakło trochę strategii i doświadczenia. Walczyłam z faworytką tego turnieju, więc każdy punkt to dla mnie niemal jak zwycięstwo.

Czterech Polaków wystartowało w turnieju szpadzistów (kat. A). Niestety, już w pierwszej rundzie w strefie pucharowej doszło do dwóch bratobójczych pojedynków. Norbert Całka zmierzył się z Bartłomiejem Balsamem, wygrywając 15:9. W 1/8 finału przegrał jednak 10:15 z Wadimem Szenfeldem, startującym pod flagą neutralną późniejszym zwycięzcą całej rywalizacji. W drugiej „polskiej parze” zmierzyli się Rafał Ziomek i Michał Nalewajek. Wygrał ten pierwszy 15:13, jednak w kolejnej rundzie 12:15 uległ Niemcowi Maurice’owi Schmidtowi, późniejszemu brązowemu medaliście.

W turnieju szpady kat. B wystartowali Rafał Pikoluk i Piotr Pawełko. Pawełko odpadł na etapie grupowym, natomiast Pikoluk w pierwszym pojedynku fazy pucharowej pokonał 15:6 Greka Panagiotisa Triantafyllou. W kolejnej walce lepszy 10:6 okazał się niestety Francuz Yohan Peter.

Oddaj głos

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy wiadomość z linkiem weryfikacyjnym.
Kliknij w link, aby potwierdzić swój głos i uczestnictwo w plebiscycie.

loading...