Oliwia Jabłońska zdobyła złoty medal Mistrzostw Europy w Parapływaniu. We wtorek, 8 września 2026 r., na dystansie 200 m stylem zmiennym (klasa SM9) zajęła pierwsze miejsce ex aequo z reprezentującą Hiszpanię Anastasiyą Dmytriv Dmytriv. Mistrzostwa w Kocaeli w Turcji potrwają do soboty.
„Still racing. Ta historia jeszcze się nie skończyła. Jej kolejnym rozdziałem jest Los Angeles 2028” – podkreślała niedawno w swoich kanałach w social mediach. Oliwia Jabłońska w kadrze jest już 16 lat, na koncie ma trzy medale igrzysk paralimpijskich. Przywiozła je z Londynu 2012, Rio de Janeiro 2016 i Tokio 2020. Do tego dochodzi worek medali mistrzostw świata i Europy. Właśnie dołożyła kolejny, tym razem złoty.
– Czuję się niesamowicie! – mówiła tuż po finale. – Od początku wiedziałam, że chcę postraszyć dziewczyny, żeby wiedziały, że 200 m stylem zmiennym też potrafię pływać, walczyłam więc do samego końca. Wiedziałam, że na „żabie” trochę stracę, więc musiałam sobie zrobić trochę przewagi po „grzbiecie”, a na kraulu goniłam, goniłam i dogoniłam. W sumie cieszę się, że jesteśmy razem z Hiszpanką ex aequo, bo to złoto będzie podwójnie smakować.
„Będę dzisiaj spać z tym medalem”
Nasza reprezentantka świetnie wystartowała. Po 50 m motylem była pierwsza, tuż przed mistrzynią paralimpijską z Paryża, Węgierką Zsofią Konkoly, oraz reprezentującą Hiszpanię Anastasiyą Dmytriv Dmytriv. Po kolejnej długości basenu, tym razem pokonywanej stylem grzbietowym, Oliwia spadła na drugą pozycję, ułamki sekund za reprezentantką Węgier. Dystans 50 m stylem klasycznym był domeną Hiszpanki, która wyszła na prowadzenie z blisko sekundą przewagi nad reprezentantką Polski. Kraul był jednak popisem Oliwii Jabłońskiej, która walczyła do ostatniej chwili i na ostatnich metrach dogoniła Dmytriv Dmytriv. Czas 2:34,50 widniał przy obu nazwiskach, co oznaczało ex aequo dwa złote medale. Brąz przypadł Węgierce.
– Medal jest bardzo ciężki i bardzo dużo dla mnie znaczy, ponieważ na pierwszym miejscu na podium już dawno nie byłam, dawno też nie słyszałam Mazurka Dąbrowskiego, jest to więc spełnienie moich marzeń i bardzo się cieszę, że jest już w moich rękach – mówiła Oliwia po dekoracji. – Będę dzisiaj spać z tym medalem, a ten sukces zamierzam powtórzyć w piątek, na moim koronnym dystansie 400 m stylem dowolnym. Jutro mam też 100 m motylkiem, a pojutrze 100 m kraulem i tam też tanio skóry nie sprzedam!
Czy ten wynik oznacza powrót tej Oliwii, która przez lata nie schodziła z podium?
– Mam nadzieję, że tak – zadeklarowała. – Mam nadzieję, że Oliwia Jabłońska wróciła i będzie dalej na podium. Walczymy o moje piąte igrzyska i zrobię wszystko, żeby zdobyć tam medal. Still racing! Cały czas się ścigam!
Woda będzie się paliła
W tym samym finale na 200 m stylem zmiennym (SM9) wystartowała druga reprezentantka Polski, Zuzanna Boruszewska. Po 50 i 100 metrach zajmowała ostatnią pozycję, by po przepłynięciu trzeciej długości basenu przesunąć się na piąte miejsce. Skończyło się szóstą pozycją i czasem 2:45,47.
– Jestem bardzo zadowolona z mojego dzisiejszego startu, bo nie spodziewałam się czegoś takiego – przyznała. – Myślałam, że zakręcę się bardziej wokół czasu na poziomie 2:48, a tutaj jednak było dużo szybciej. Została mi jeszcze sztafeta, która jest piątego dnia, to jest cztery razy 100 m stylem zmiennym, ja akurat jestem na ostatniej zmianie, czyli „setę” kraulem będę płynąć.
Zaraz po jej finale wystartowała inna polska sztafeta (4 x 50 m stylem dowolnym, maks. 20 pkt.) w składzie Emilia Iskra, Marika Noszczyk, Krzysztof Lechniak i Hubert Podgórski, która zajęła szóste miejsce.
Piąty w finale 200 m stylem zmiennym (SM10) z czasem 2:17,56 był z kolei Alan Ogorzałek.
– To było przetarcie przed jutrzejszym koronnym dystansem – podsumował. – Czy to przetarcie było fajne? Bardzo! To najlepszy czas w sezonie, w sumie dawno tak szybko nie pływałem, ale mój koronny dystans jest jutro – w finale na 400 m stylem dowolnym. Kibicujcie, wchodźcie w link z transmisją, bo jutro będzie się aż paliła woda!
Pozytywny stres
W klasie S11, czyli zawodników niewidomych, szóste miejsce na 100 m stylem motylkowym zajął Alex Kozłowski.
– Płynęło się całkiem nieźle, wynik był niecałą sekundę od „życiówki”, więc choć trochę liczyłem na to, że uda mi się ją poprawić, to nie jest źle – podkreślał. – To był pierwszy start, przetarcie przed głównym, który będzie jutro, na 400 m stylem dowolnym. Tu już na pewno będzie na 100 procent, liczę na wynik blisko „życiówki” albo nowy rekord życiowy.
Alex Kozłowski nie jest debiutantem w zawodach tej rangi.
– To są moje drugie mistrzostwa Europy, rok temu byłem też na mistrzostwach świata – opowiadał. – Te pierwsze mistrzostwa Europy były takie bardzo „wstępne”, tak naprawdę nie do końca zdawałem sobie sprawę, jaka to jest ranga zawodów. Wtedy nie byłem w stanie walczyć o finały, ale teraz już jestem.
Debiutantką w zawodach tej rangi jest natomiast Marika Noszczyk (rocznik 2010). Zanim wystartowała w biegu sztafetowym, z czasem 1:28,97 zajęła ósme miejsce na 100 m stylem dowolnym (klasa S6).
– Cieszę się, że udało mi się poprawić wynik z porannych eliminacji, a także że poprawiłam technikę, co dało mi dużo lepszy wynik – mówiła. – Jest to prawie moja „życiówka”, zabrakło niewiele. Bardzo się cieszę, że mam zaszczyt tutaj wystąpić. Wiadomo, jest to trochę stres, ale taki bardziej pozytywny, ekscytacja, nie mogę się więc doczekać następnego startu. W czwartek płynę swój koronny dystans, czyli 400 m stylem dowolnym, więc zapraszam do kibicowania.
Niespodzianka w call roomie
We wtorek rano kolejna debiutantka, Julia Sołtysik, zajęła dziewiąte miejsce w eliminacjach 200 m stylem zmiennym (SM10). Do zakwalifikowania się do finału zabrakło 15 setnych sekundy. Ostatecznie w nim jednak wystartowała po wycofaniu się jednej z rywalek i uplasowała się na ósmej pozycji.
– W ogóle się tego nie spodziewałam, siedziałam call roomie i nagle dowiedziałam się, że ktoś nie przyszedł – opowiadała. – Zestresowałam się, ale mimo to jeszcze poprawiłam czas z rana prawie o kolejną sekundę. Tak się cieszę!
W eliminacjach 100 m stylem grzbietowym (S8) dziewiąte miejsce, pierwsze, które nie dawało kwalifikacji, zajęła młodziutka (rocznik 2012) Emilia Lewandowska. W finale więc nie wystąpiła.
– Bardzo się cieszę z „życiówki”, zwłaszcza że nie przygotowywałam się tak mocno na ten „grzbiet” – przyznała. – Mój główny start był wczoraj, na 400 m stylem dowolnym. Nie pływam za dużo na grzbiecie, więc jestem zadowolona. Przede mną jeszcze prawdopodobnie dwie sztafety i mam nadzieję, że będę się jeszcze poprawiać.
Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”




Brisbane 2032
Los Angeles 2028
Paryż 2024
Tokio 2020
Rio de Janeiro 2016
Londyn 2012
Pekin 2008
Ateny 2004
Sydney 2000
Atlanta 1996
Nowy Jork/Stoke Mandeville 1984
Arnhem 1980
Toronto 1976
Heidelberg 1972
Milano Cortina 2026
Pekin 2022
PyeongChang 2018
Sochi 2014
Vancouver 2010
Turyn 2006
Salt Lake City 2002
Nagano 1998
Lillehammer 1994
Albertville 1992
Innsbruck 1988
Blind football
Boccia
Goalball
Koszykówka na wózkach
Parabadminton
Parajudo
Parakajakarstwo
Parakolarstwo
Paralekkoatletyka
Parałucznictwo
Parapływanie
Parastrzelectwo
Paraszermierka
Parataekwondo
Paratenis stołowy
Paraujeżdżenie
Parawioślarstwo
Podnoszenie ciężarów
Rugby na wózkach
Siatkówka na siedząco
Tenis na wózkach
Paratriathlon
Paracurling
Parahokej
Parabiathlon
Paranarciarstwo alpejskie
Paranarciarstwo biegowe
Parasnowboard