Edyta Owczarz
Dyscyplina:
Data urodzenia: 28.10.1974

Motto:

„W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę, lecz by nauczyć się tańczyć w deszczu.” Steven D. Wolf

Klub: Integracyjny Klub Sportowy Osób Niepełnosprawnych w Głogowie (IKSON Głogów)

Miejsce zamieszkania: Głogów 67-200, ul. Kosmonautów Polskich 5/4

Data urodzenia: 28.10.1974

Trener: W ciągu roku sama wyznaczam sobie cele i metody treningowe. Trener Kadry – Mieczysław Nowak

Klasa startowa: BC3 (boccia)

Największy sukces: Złoty medal w kategorii Pary BC3 podczas BISFed 2019 Montreal Boccia World Open

Niepełnosprawność: Ruchowa, całkowita zależność od osób drugich (SMA)

Największy autorytet: Jan Paweł II

Przed startem słucham… Słuchanie muzyki na słuchawkach rozdrażnia i rozprasza mnie, więc nie robię tego. Ale w głowie przed startami często gra mi muzyka – We Will Rock You (Queen), The Final Countdown (Europe), The Imperial March – The Empire Strikes Back (John Williams)

Jestem dumna z tego, że… mogę wraz z mamą reprezentować swoje miasto i Polskę, Orzełek na piersi sprawia, że jestem gotowa dać z siebie więcej niż 100%

Moje najważniejsze zalety to…. wytrwałość, dokładność, dociekliwość, spokój wewnętrzny

Kiedy nie trenuję, to zajmuję się… Oglądaniem i analizowaniem archiwalnych meczów bocci. Poza tym sporą część czasu spędzam na rozmowach ze znajomymi i nauce j. angielskiego. Choć czasami, po pracy i treningu, sił wystarcza tylko na błogie nic nie robienie.

Moja ulubiona muza to… muzyka filmowa i muzyka lat 70/80.

Najlepsze, co w życiu zrobiłam to… wejście w aktywny tryb życia i nie zatrzymanie się na tym, by więcej mieć lecz bardziej być – również dla innych.

Opisz jak trafiłaś do sportu, jaka była Twoja historia?

W 2012 roku s. Małgorzata Malska – przełożona bezhabitowego zgromadzenia Cichych Pracowników Krzyża – zainicjowała spotkania w ramach Integracyjnego Klubu Sportowego Osób Niepełnosprawnych (IKSON). Czas spędzaliśmy bardzo różnie, często graliśmy w gry planszowe, bardziej sprawni w tenisa stołowego, minigolfa, piłkarzyki. Mieliśmy do dyspozycji również bile treningowe do bocci. Dla mnie i dla kolegi zrobiono prowizoryczną rampę z rury PCV i też mogliśmy „spróbować swoich sił”. Boccia coraz bardziej nas pociągała i powoli wypierała inne atrakcje. Rok później zostały zakupione dla naszego klubu profesjonalne – na tamta czasy – bile oraz rampy, które pozwalały na dokładniejsze zagrania. Kolejnym krokiem był udział w zawodach. Zaczęliśmy wyjeżdżać na dość wysokie rangą zawody, gdzie miałam okazję rywalizować z dobrymi zawodnikami. Oczywiście niejeden mecz przegrałam, ale boccia wciągnęła mnie na dobre